• Relacji z podrózy: 17579
  • Zdjęć: 123145
  • Podróżników: 38005
  • Porad: 18825
  • Postów: 132761
  • Tematów: 12615

Rowerem przez Skandynawię

tater Wyświetlono: 4312 razy 2003-12-12 11:24:48
  Ocena:3.17 (284 głosów)


Wspomnienia te poświęcone są rajowi na tym ziemskim padole. Może trudno w to uwierzyć, ale to prawda (!) - Istnieje raj na Ziemi.

Jest to bajecznie przepiękna północna Skandynawia, postaram się Wam ją w skrócie przybliżyć.

O tej wyprawie marzyłem od dawna, północ zawsze mnie fascynowała i pociągała.

Wyprawę rozpocząłem 13-tego czerwca po południu z Nynashamn, - miasteczka portowego w okolicy Sztokholmu - gdzie dotarłem promem z Gdańska. Odprawa odbyła się dość sprawnie, kilka pytań ze strony celnika, w jakim celu? Na jak długo? Czy jest bilet powrotny? I oczywiście ile jest kasy w kieszeni. To są rutynowe pytania na odprawie. W pierwszej fazie wyprawy, w drodze na północ postanawiam ominąć Sztokholm, zwiedzanie tak urokliwego miasta zostawiam sobie na deser - jak słyszałem to perła architektoniczna w europie - będzie dopełnieniem wyprawy.
Aby ominąć Sztokholm kieruję się na Sodertalje drogą 73 i 225 dalej drogami lokalnymi na Strangnas.

Jest też drugi sposób, aby ominąć stolicę.
W Nynashamn wsiąść do kolejki podmiejskiej, która dowiezie nas do Upsali i stamtąd zacząć. Kosztuje to nie wiele, a zyskujemy prawie dwa dni.
Dowiedziałem się o takiej możliwości przed wejściem na prom w drodze powrotnej.

Po trzech dniach jazdy drogami krajowymi 55, 67 i przepiękną drogą 272 czwartego dnia w Soderhamn wjeżdżam na E 4 i od razu trafiłem na odcinek autostrady. Jak się później okazało cała trasa E4 co kilkadziesiąt kilometrów zmienia swój charakter i zostaje autostradą, na tych odcinkach jadę objazdami po lokalnych drogach przy których napotykam malowniczo położone osady i życzliwych ludzi od których biorę wodę pitną. Pierwsze kilka set kilometrów drogą E 4 nie wspominam najlepiej, bardzo duży ruch, na długich odcinkach grodzona siatką, miejscami bardzo wąskie pobocze - tej drogi nie polecam. Pierwszego dnia na E 4 w okolicy Hudiksvalt miałem "bliskie spotkanie" z asfaltem - na zjeździe przy prędkości 45km/godz. zaliczyłem wywrotkę i na pewno zwiększyło moją niechęć do tej drogi.

Ósmy dzień wyprawy, jestem około 50 km za miastem Umek, tutaj słońce praktycznie nie zachodzi, świeci przez 24 godziny - do czego się już przyzwyczaiłem. Tego dnia biwak mam nad jeziorem z dala od osad, kompletna cisza w koło tylko las woda i chmary komarów, które towarzyszą na każdym kroku. Po rozbiciu namiotu postanowiłem po wędkować, już po chwili na kiju wisiał szczupak, jednak zanim go ujrzałem upłynęło trochę czasu. Był dość spory prawdę mówiąc to takiego jaszcze w życiu nie złowiłem, mierzył 90 cm i tak na oko miał 7 - 8kg. Po zrobieniu kilku fotek trafił z powrotem do wody. Tego wieczoru - tylko określenie pory dnia, bo tu przecież cały czas jest dzień - złowiłem jeszcze kilka mniejszych szczupaków, które również trafiły do wody, ostatniego zostawiłem na kolację. Po kolacji przegląd i małe naprawy roweru, od dwóch dni mam problem ze szprychami w tylnym kole, na domiar tego wszystkiego po południu rozleciała się manetka od tylnej przerzutki.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • \"Ja\" / 2011-03-13
    Bardzo ciekawa i obrazowa relacja.
    Co prawda nie rowerem, ale mam nadzieję, ze mnie także uda się tam kiedyś dotrzeć...
    Dziękuję.

REKLAMA


SzwecjaWybierz obszar który Cię interesuje

SzwecjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju