Kamczatka 2001
szymont Wyświetlono: 1158 razy 2003-12-12 08:42:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:1.93 (144 głosów) |
Kamczatka - półwysep we wschodniej części Rosji, między M. Ochockim a M. Beringa, połączony z lądem wąskim przesmykiem. Półwysep o powierchni ponad 370 tys. km2 zamieszkuje ok. 400000 ludzi, z których ponad 50% zyje w Pietropawłowsku-Kamczackim. Na terytorium Kamczatki znajduje się 29 aktywnych oraz ponad 300 wygasłych wulkanów. To one tworzą z tego dzikiego zakątka Ziemi magiczne miejsce, pełne niesamowitych cudów przyrody.
Wyjeżdżamy z Polski 3 września pociągiem, kierując się przez Terespol i Brześć do Moskwy. Dostać się na Kamczatkę można tylko samolotem (no można jeszcze dopłynąć statkiem). Już w Polsce, korzystając z dobrodziejstw Internetu, zakupiliśmy bilety w moskiewskim biurze podróży Maria Travel. Kupowaliśmy je miesiąc wcześniej, a i tak były problemy z wolnymi miejscami. Wylot mamy z lotniska Domodiedowo 5 września, we wtorek, o godz. 17:00, a sam lot trwa ponad 8 godzin. Na pokładzie podano nam dwa ciepłe posiłki.
Widok z IŁ'a-96 lądującego w Pietropawłowsku jest niesamowity - tuż koło lotniska wznosi się wulkan. Po kontroli paszportowej, która odbywa się jeszcze w samolocie i wyjaśnieniach co do celu podróży (jesteśmy jedynymi odbcokrajowcami na pokładzie) możemy wyjść na płytę lotniska. Jeszcze tylko odbiór bagaży w baraku z taśmociągiem we wnętrzu, do którego bagaże wrzucane są przez otwór w ścianie i jedziemy busem do miasta (lotnisko jest w Elizowie).
Noc spędzona w hotelu Gejzer w Pietropawłowsku kosztuje nas dwa razy tyle co miejscowych. Inne hotele są jeszcze droższe i mają ceny w $. Dojechać do Kluczi, która jest punktem wypadowym na Kluczewską Sopkę, nie jest łatwo. Pierwszego dnia okazuje się, że nie ma biletów na jedyny kurs autobusu. Pozostaje tylko czekać. W tym czasie w Elizowie załatwiamy w agencji Fokus pozwolenie na przebywanie w rejonie Kluczi, które należy do strefy wojskowej. Kosztuje nas to 20$/os. W Elizowie poznajemy Gienadija, który jest byłym lotnikiem, a aktualnie instruktorem paralotniarstwa. Ten sympatyczny człowiek zaprasza nas do siebie na nocleg i okazuje szczerą pomoc i zainteresowanie.
Kolejny dzień to sobota. W deszczowy poranek wychodzimy na dworzec autobusowy w Elizowie i z pomocą Gienadija udaje nam się kupić bilety do skrzyżowania drogi na Kluczi i do Esso. Innych nie ma. Po siedmiu godzinach podrózy w zatłoczonym autobusie dojeżdżamy do razwiołki. Tam zabieramy się stopem w dalszą podróż chcąc dogonić autobus nr 218 jadący do Kluczi, który niedawno jechał. Doganiamy go na przeprawie promowej przez rz. Kamczatkę. Są już wolne miejsca i tym sposobem dojeżdżamu do Kluczi - wioski, do której wjazdu pilnuje żołnierz. Okazuje się, że nasze pozwolenie jest nic nie warte bo nikt się nami nie interesuje. Zmarnowane 20$!
Jeszcze tylko napełniamy butelki od maszynki w tutejszej stacji benzynowej i zatrzymujemy się na nocleg w znajdującej się niedaleko banku gostinicy (100 rubli/os).
Jeszcze tylko napełniamy butelki od maszynki w tutejszej stacji benzynowej i zatrzymujemy się na nocleg w znajduj±cej się niedaleko banku gostinicy (100 rubli/os).
Kluczewska Sopka
9 września - niedziela.
| Oceń relację |


















