Nocna Masakra 2005 - trasa ekstremalna
suri Wyświetlono: 408 razy 2005-12-24 11:30:00![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.58 (48 głosów) |
wspomnienia z heroicznej walki samotnego człowieka w śnieżnej zamieci... :]
Siedząc pewnego ciepłego, letniego popołudnia z laptopem na kolanach natrafiłem na informację o Masakrze. Wówczas zainteresowała mnie trasa rowerowa. Kilka miesięcy później Daniel Śmieja zamieścił informację o tegorocznej edycji. Poza dwiema trasami (rowerową-200km od zmierzchu do świtu i pieszą-klasyczne 100km w 24h), które już same w sobie są wielkimi wyzwaniami, moją uwagę przykuło jedno zdanie na samym dole strony: "...a dla ekstremalistów obie trasy na raz w 39h". Byłem świeżo po Unreal Challenge, zdeterminowany by podołać każdemu wyzwaniu. Nie zrażało mnie nawet to, że nie było chętnych na zmagania na trasie ekstremalnej(TE) Masakry. Powinno mi to dać do myślenia. Skoro nikt z doświadczonych napieraczy nie chciał się zmierzyć z TE, ja nawet nie powinienem był o tym myśleć.
Ale ja nigdy nie wycofuję się z raz obranej drogi. Moje przygotowanie fizyczne do Masakry było co tu dużo mówić... słabe. Od Harpagana odpoczywałem, grywając tylko od czasu do czasu w siatkówkę. Potem zacząłem troszeczkę biegać. Było Unreal Challenge, wzięte z marszu a potem 60km na piechotę nocą w Bory Tucholskie, w ramach zaprawy na Masakrę, na tydzień przed startem. Ale to jest tyle co nic.
Start TE miał się odbyć w piątek. W czwartek rano napisałem próbną maturę (w tym roku zdaję), wziąłem plecak, rower i wsiadłem w pociąg do Słupska, gdzie miałem przenocować u kumpla. Wieczorem byłem na miejscu. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy. Generalnie spałem raptem nieco ponad 8h. Trochę mało. No nic. Po południu dotarłem do Chociwla, gdzie miał się odbyć rajd. Chociwel leży na Pomorzu Zachodnim, koło Drawska Pomorskiego, gdzie mieści się największy poligon wojskowy w Europie. Na szczęście teren poligonu nie był terenem zmagań na Masakrze. To byłby dopiero hardcore-dziesiątki kilometrów lasów bez żadnych ludzkich osad... Szybko znalazłem szkołę, w której miała się mieścić baza rajdu. Oparłem rower o ścianę i czekałem na Daniela. W gimnazjum akurat skończyła się lekcja, zostałem zagadany chyba przez połowę zaciekawionych miejscowych gimnazjalistek. Chwilę później zobaczyłem gościa z plecakiem zbliżającego się do szkoły. Okazało się, że to Radek Literski, tegoroczny zwycięzca Harpa pieszego i rekordzista wszechczasów Harpagana. On też mnie skojarzył jako jedynego popierdoleńca, który chce robić TE. 10min później pojawił się Daniel. Zaczęliśmy organizować bazę. Pogadaliśmy trochę, a potem przygotowałem się do startu. Sam, bo zarówno trasa piesza, jak i rowerowa miały ruszyć o dobę później niż trasa ekstremalna. Okazało się, że Daniel jeszcze nie rozstawił punktów kontrolnych (PK) i wyruszał na trasę razem ze mną. Tylko, że on na rowerze, mnie najpierw czekało 100km pieszo.
17.20. Żegnam się z Radkiem i Danielem i ruszam. Na 1.PK. Jest już noc, lekko prószy śnieg.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















