• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Dolomity 2002 [I]

darek Wyświetlono: 970 razy 2003-12-11 10:55:30
  Ocena:2.91 (56 głosów)


Byłem zaniepokojony, gdyż cała dolina była biała, tak samo jak i żleby i kopuły szczytów...
- Jak myślisz, raki będą potrzebne? Czekan? Warto brać śpiwór?

- Stary, spoko, po południowej stronie Alp to już lato! Słońce, ciepło, rozgrzana skała. Możesz iść na lekko.
– odpowiedział mi rok temu kolega, „stary bywalec“ tego regionu.

Samochodem wyjechałem jak najwyżej. Zostawiłem go na parkingu przy schronisku, przekąsiłem coś i szybko – było już późne popołudnie – ruszyłem w górę. Byłem zaniepokojony, gdyż cała dolina była biała, tak samo jak i żleby i kopuły szczytów. Po półgodzinnej wędrówce w stronę biwaku stanąłem u stóp ogromnego lawiniska. Tędy miała prowadzić droga do schronu, ale lawina zmiotła po drodze wszystko, co kiedykolwiek miało tu przypominać ludzką obecność, o znakach jakiejś ścieżki nawet nie było co marzyć. Przez chwilę brakowało mi mojego „starego bywalca”; chętnie bym zobaczył jak bez raków i czekana – tak na lekko – pnie się w górę tego zmarzniętego żlebu. Z satysfakcją przyglądał bym się jak odkopuje wejście do biwaku, i – także na lekko – dygota całą noc z zimna. Tymczasem właśnie to oczekiwało mnie: twardy zmarznięty śnieg, którego górna warstwa pod wpływem coraz silniej operującego słońca zamieniała się w coś w rodzaju skórki od banana leżącej na chodniku, nieprzetarte szlaki, z rana spadające kamienie, pod wieczór spadająca temperatura poniżej zera.

Od tej pierwszej, spontanicznej wyrypy minął rok. I mimo tych wszystkich złych doświadczeń – wędrówka ta o mało nie skończyła by się prawdziwą katastrofą – nie uwolniłem już mojego serca od tych gór; ich strzelistych wież, siwej skały odbijającej wszelkie odcienie słońca, wodospadów spadających z pionowych ścian, świeżego smaku wody, zapachu wiosennej trawy... Trudno, bardzo trudno jest nie zakochać się w Dolomitach.

Tym razem nie konsultowałem się ze „starym bywalcem”, lecz już od miesięcy zająłem się studiowaniem map, przewodników, skałoplanów. Studia te były bardzo owocne, można nawet powiedzieć, że aż nadto. Dolomity są górami o bardzo osobistej specyfice. Każdy, kto miał okazję się tam poruszać, wie, że nie tworzą one ani łańcuchów górskich, ani nie koncentrują się na jeden typowy, charakterystyczny region. Najlepiej można by je porównać z wyspami pływającymi w oceanie wyżyn. Każda z tych wysp jest inna. Niektóre występują jako samotne oazy, inne z kolei przypominają laguny, jeszcze inne fortece starych, potężnych zamków zamieszkałych ongiś przez olbrzymów. Szczyty tych gór mogły by uchodzić za wieże kolosalnych gotyckich katedr, inne przypominają wieże obronne, jeszcze inne trzypiętrowe torty weselne... Bardzo trudno było podjąć decyzję, gdzie konkretnie się wybrać. Wiedza związana z historią Dolomitów, szczególnie ich specyfiką ze względów wspinaczkowych, nie ułatwiała sprawy.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju