• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Amerykańskie drogi i samochody

tomaszg Wyświetlono: 2905 razy 2005-12-22 23:37:30
  Ocena:2.88 (59 głosów)


Amerykańskie drogi i samochody - 2001
http://www.freestylerpl.republika.pl/

Cóż za wspaniałe autostrady posiadają Amerykanie - cztery pasy ruchu, drogi nad i pod miastami! Niestety większość z nich jest zakorkowana prawie przez cały czas. Niejednokrotnie na pokonanie 20km potrzeba nawet kilku godzin!!! Jeżeli już się znajdzie pustą autostrade trzeba się liczyć z brutalnymi ograniczeniami prędkości i nadmiarem chłopców radarowców. Na amerykańskich autostradach można rozwijać prędkość do 100 km/h, jednakże w praktyce większość autostrad jest ograniczona do 80 km/h. Istnieje kilka rodzai autostrad z czego prawdopodobnie większość nie spełnia standardów Europejskich. Są także autostrady płatne, co nie oznacza wcale, że lepsze. Płatna jest także większość dużych mostów, tuneli itp. Nie podróżowałem dużo samochodem, więc opis sytuacji odnoszę jedynie do wschodniego wybrzeża wzdłuż ktorego przebiega chyba najtłoczniejsza droga w USA - autostrada 95 (uwaga, numeracje też maja inną).

Samochody

Wypożyczenie samochodu to wydatek 50-100$ za dobę, przewaznie nie ma limitu kilometrów. Za wypożyczenie 3,5 litrowego Mercurego płaciliśmy 70$, za forda Escorta 50$. Do wypożyczenia samochodu konieczna jest karta kredytowa, bez niej nie wypożyczą nawet roweru. Dość dobrą siecią wypożyczalni jest Budget, można tam bez problemu za kilka dolarów dokupić ubezpieczenie na drugiego kierowcę który nie jest Amerykaninem i nie posiada karty kredytowej.

Co do samych amerykańskich samochodów to w skrócie powiedziałbym , że ich rodzimy przemysł samochodowy pozostaje w tyle za resztą świata. Dam prosty przykład: kiedy firma Europejska czy Japońska chce poprawić osiągi samochodu to kombinuje: a to obniża wagę, to modyfikuje silnik, wstawia turbo, czy zmienia sylwetkę samochodu. Amerykanie nie kombinuja, po prostu zwiększają pojemność silnika! Silnik 3 litrowy uchodzi za niskolitrażowy, jeżeli chcemy sobie sprawić samochód o sportowych ambicjach powinniśmy kupić coś z przynajmniej 5 litrowym silnikiem bądź poszukać czegoś nie amerykańskiego. Nowy Mercury - automatik z 3,5 litrowym silnikiem miał osiągi zbliżone do dobrze dotartego poloneza. Być może ma na to wpływ niskooktanowa benzyna. Podróżując po wschodnim wybrzeżu nie spotkałem benzyny więcej niż 92 oktanowej, a w powszechnym użytku jest 86 oktanów. Za to paliwo jest tanie, w roku 2001 było o połowę tańsze niż w Polsce, biorąc pod uwagę lokalne zarobki - jeździ się za darmo.

W dużych miastach zmorą jest parkowanie. Po prostu zrobiono za mało parkingów i postawiono zbyt wiele zakazów parkowania. Do tego wyznaczono za dużo policjantów do egzekwowania mandatów.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Daro / 2010-08-14
    Opis w wielu miejscach jest niereprezantatywny dla całych Stanów. Ja byłem tam pół roku, pojeździłem dużo na wschodnim wybrzeżu, głównie okolice Waszyngtonu, Norfolku. też NY. Objechałem jeszcze dodatkowo w ciągu miesiąca cały kraj wokół, i jest tak:
    Limity prędkości niskie, to fakt, na zachodzie o 10 -15 mil wyższe, bo dużo mniejsze natężenie ruchu. ( Jeździłem w październiku, więc poza sezonem wakacyjnym). Za to bezpieczeństwo dużo wyższe niż w Europie. Pasy ruchu są szersze, pobocza b. funkconalne, często w pobliżu aglomeracji jest też pobocze awaryjne po prawej stronie jezdni - więc są dwa. Nieprawda o ciężarówkach - na wielopasnowych autostradach mają zakaz jazdy lewymi pasami, czsam są nawet odizolowane betonowymi przegrodami od ruchu osobowego.
    Oznaczenie na drogach - rewelacja, be zbędnych bzdur. Na cztero i pięciopasmówkach z dużym wyprzedzeniem opisy zjazdów i wskazówki których pasów się trzymać. Miażdżaca większość jest darmowa, a te płatne mają symboliczne stawki - np autostrada koło w. jezor - ok 750 km, zapłaciłem 8,50 dol. Nawierzchnia zazwyczaj betonowa. Wspaniałe są rest area - prawie zawsze oddalone, lub oddzielane wałami ziemnymi , piękne miejsaca, z całą infrastrukturą do odpoczynku, na granicy stanów zawsze ze specjalnym biurem informacyjnym, gdzie kompetentna obsługa doradzi we wszystkich sprawach związanych z jazdą, na miejscu mnóstwo darmowych map informatorów itp, i kupa gadźetów do kupienia za grosze. Zjazdy są też często wyspecjalizowane na określone zony (area) - np. accomodation area, food, industrial, shoping itp. Bzdura w artykule to te oktany, bez problemu lałem 95 w największych nawet dziurach, oczywiście wyższe oktany też bez problemu, ale też i niższe, jest wybór. Jazda lewymi pasami przez malkontentów to prawda ( ale oczywiście nie ciężarówki), ale w sumie ten system się sprawdza, bo ewentualne dupki, które w Polsce szaleją i mrugają wszyskim światłami, tam nie mają racji bytu, po prostu taki koleś z bmw, gdyby mrugał światłami, zostałby total zignorowany, lub kierowca z przodu zatrzymałby się aby spytać czy potrzeba pomocy. Więc dużo bezpieczniej się jeździ, nie trzeba nagle zjeżdzać przed rozpędzonymi debilami. Policja - do jeśli nie jesteś nawalony, aani zjarany, dobre wójki. W czasie całego objazdu Stanów -ok. 12 tyś mil, zatrzymali nas 3 razy -2 za prędkość ( niewiele przekroczoną), raz za ścinanie zakrętów na pustej drodze, 2 razy doostaliśmu upomnienie na piśmie a raz kolega dostał mały mandacik - 50 dol. ( to dla Amerykamina obciążenie tyle co dla Polaka 20 zł). Korki wcale nie takie straszne, bywały tylko na wschodnim wybrzeżu, ale to norma wszędzie w europie - szczególnie zachodniej, np w Niemczech. Na zachodzie jazda jest najpiękniejsza, autostrady najlepsze i mało obciążone. Parkowanie - to kolejna nieprawda w artykule - w NY - jedyny problem miałem na Manhatanie, ale znaleźliśmy miejsce w podziemnym parkingu w \"kamienicy\" wysokiej na ok. 10 pięter. Na Bruklinie bez problemu, przy ulicy, albo nawielu poziomowych mieskich parkingach - opłata 6 - 10 dol za dzień, poza NY parkowanie wogóle bezproblemowe, dużo tanich parkingów, wiele bocznych, równoległych do głównych dróg, które są o wiele szersze niż w Europie. Na skrzyżowaniach - tu autor popisał się taotalną ignorancją jeśli chodzi o wiedzę( w zasadzie powinni mu odebrać prawko, bo w Stanach stwarzał zagrożenie)- zasadą jest nie prawa strona, jak u nas, ale to, że każdy się zatrzymuje ( oczywiście na drogach lokalnych,równorzędnych) i tek kto pierwszy to zrobi rusza najpierw, bo ma pierwszeństwo. Bardzo dobrze wymyslomo też swiatła - są za skrzyżowaniem, a stoi się przed, więc świetnie je widać, i żaden debil nie podjeżdza tak jak u nas i nie stoi na skrzyżowaniu, blokując czesto wyjazd z drogi bocznej. Jakość dróg b. dobra - jedynie w NY były jakieś dziwne łaty z płyt metalowych, za to jakbyście widzieli nawierzchnie np w Waszyngtonie, albo szczególnie w Salt L. C., to jest coś! Warte podkreślenia są świetnie rozwiązane inne drogi, czesto lokalne, bardzo czesto mają po dwa pasy, a dotatkowo na całej długości \"piąty\" w środku, który służy do lewoskrętów, gdzie można wjechać zatrzymać się i spokojnie poczekać aż z porzeciwka nic nie jedzie. Oj długoby jeszcze pisać o wyższości amerykańskich dróg od europejskich, na których to sporo też jeździłem. Np. w niemczech brak limitu predkości to jakaś totalna bzdura, z której cieszą sie niektóre bezmózgi - żaden amatorski kierowca, nawet w b. bezpiecznym aucie nie jest w stanie zareagować z pełną kontrolą na jakieś nagłe zdażenie np. na pasie obok, jeśli jedzie 180 na godz, kończy się to prawie zawsze tragicznym wypadkiem, w kótrum nie raz giną osoby postronne, jadą ce normalnie obok. Jakość dróg w Europie zach tez jest różna - najlepsza w Austrii ( autostrady ), w Niemczech dobra, ale bez rewelacji, szczególnie drogi lokalne. We włoszech autostrady, a szczegónie drogi szybkiego ruchu to jakaś porażka, czesto gorsza nawieżchnia niz u nas, brak poboczy, świry na drogach. troche lepiej we Francji, Holandia wypada b. dobrze i Belgia, poza tym jest różnie. Samochody w stanach faktycznie duże, choć po kryzysach naftowych stponiowo zmniejszają pojomnośi. Poza swoimi (b. wygodnymi i dobrymi jakościowo) Lubią samochody japońskie, europejskie rzadko, czasem zdażają się jakieś luksusowe wersje europejskich np kabrio, albo dwuosobowych, ale raczej nawet w tym segmencie bazują na swoich, a najczęściej widać wany i pick up, terenówki, traki, typowych osobówek jest mało, bo to zbyt małe i niewygodne auta dla Amerykanów. Na koniec podkreśle jesze duże bezpieczeństo publiczne ( wyjątek niektóre dzielnice kilku największych miast), tam nikt się nie przjmuje otwartymi drzwiami w samochodzie, czy odkręconymi szybami, na parkingach np marketów, czy przy plażach itp, pełno sto takich samochodów, do któruch każdy mógły wejść, ale dzieje się to niezmiernie rzadko. Samochody w stanach są b. tanie, szczególnie używane, wiec dla nich samochód nie jest wyznacznikiem jakiegoś statusu, nie podniecają sie nimi tak jak my, traktują je trochę jak rowery, jako narzędzia do przemieszczania się, ajeździć musza dużo ze względu na duże odległości i słaby ( poza aglomeracjami) system transportu publicznego. Tak czy inaczej jest to kraj o najdłuższej historii masowej motoryzacji ( Europa zach współczynnik motoryzacji na tera taki jak w Stanach był w latach 60ych, a my jak w usa w 40 -50tych, ta długa tradycja wytworzyła wiele dobrych wzorców o których tu cześciowo pisałem ( zapomniałem jeszcze o całym systemi drive thru - bary, kioski, poczta, banki, sklepy, nawet biblioteki, itd, co dodatkowo zmniejsza potrzebe parkowania), z których warto skorzystać, a które mogą być nie na rękę głównie debilom - piratom w swych przyciemnianych, stuningowanych wieśniackich furach, w których przodują ( skądinąd dobre) bmw i audi, oraz bandzie motocyklistów dawców, którzy przeszkadzają w normalnej jeździe wszystkim i do tego jeszcze nimiłosiernie hałasują ( chcą chyba przez to podnieść swe poczucie wartości, jak małe dzieci, które chcąc być zauważone krzyczą i hałasują) Pozdrawiam
  • eck / 2009-09-06
    To nie jest tak, że nie zna zasad na skrzyżowaniu to przepuszcza.
    O ile u nas w Europie są jakieś regulacje pod tym względem, to tam na skrzyżowaniach stopy są na każdej drodze dolotowej, a pierwszeństwo ma ten, kto pierwszy dojedzie do skrzyżowania. A jak dojadą jednocześnie, to zawsze ktoś kogoś przepuści.
  • michcio / 2009-03-28
    Moje wspomnienia z 8 lat pobytu w Stanach (przynajmniej tak było w Illinois):

    -Spore ograniczenia prędkości (np. 50 mph, czyli około 100 km/h) na autostradach! A np. w Niemczech prędkość jest nieograniczona... Ale w praktyce jeździ się na 75 milach i jest to jak najbardziej akceptowalne przez policjantów.

    -Kierowcy nie są chamami jak to przeważnie jest u Polaków. Przy małej stłuczce Polak zacznie rzucać kur*ami i wszystkim innym, ale Amerykanin potrafi się roześmiać i nie robi problemów, i tak wszystko pokryje ubezpieczenie.

    -W Stanach nikt nikogo nie wyprzedza! Jedzie taki ktoś, jedzie, jedzie za tobą nawet jak się wleczesz i gapisz na mapę. Amerykanie wyprzedzają dopiero jak jest taka sytuacja, że jest kompletnie pusta droga, 5 mil bez zakrętów a ty wleczesz sie... Wtedy cie wyprzedzi.
    W Polsce na 25 km odcinku 5 razy mało się nie zabijesz, bo jakiś debil wyprzedza na trzeciego i to na drodze, która nawet nie ma pasa wolnego ruchu ani pobocza!!!
    Po powrocie do PL bałem się jeździć - jest bez porównania - Polacy są kierowcami-świrami, którym non stop się śpieszy i nie obchodzi ich, że to się może źle skończyć...

    -Duży plus, że tam nie ma aż tyle bezsensownych znaków, które tylko dekoncentrują. Ograniczają się tylko do tych kilkunastu najważniejszych, reszta to tablice z opisem. To nie dlatego, że są głupi - oni sobie tylko ułatwiają życie, to tylko my je tak komplikujemy na siłę.

    -NA PEWNO ZDASZ NA PRAWO JAZDY. W PL bez łapówki się nie da (mi się udało, bo umiem prowadzić od 5 roku życia).
    Tam prawko kosztuje kilkadziesiąt dolców, pytań jest chyba 3 zestawy po 20, na egzaminie jest jeden z tych zestawów, wystarczy tylko się nauczyć tych 60. Jazda to 10 minutowa przejażdżka z egzaminatorem. U nas na egzaminie można spotkać takie sytuacje, że gacie opadają. Np. takie fikuśne skrzyżowania, które praktycznie nigdzie nie istnieją...

    -Drogi są gorsze niż w Niemczech. Ale 100 razy lepsze niż w Polsce.

    Samochody są dziwne... Fakt, silniki mają pojemność cysterny. Następnie to to, że są ogromne. Tyle, że europejski samochód jak jest wielki z zewnątrz, to tak samo duże jest wnętrze. Natomiast tamtejsze auta są ogromne z wierzchu, a wewnątrz są jak jakieś tico. I te tandetne tapicerki i wykończenia - wszystko trzeszczy.
  • Jan / 2008-10-23
    Czyli praktycznie autostrada w USA to droga ,która w Europie nie zasługuje nawyt na nazwę droga szybkiego ruchu.Żałosny policyjny kraj.
    A o kolejach w tym USA ,to można się tylko pośmiać .
  • Daga / 2007-09-23
    Chyba bardzo krotko w tych Stanach byles...
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju