• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Taury Wysokie - Grossglockner – V 2005 - Relacja

mach Wyświetlono: 1331 razy 2005-12-15 01:17:31
  Ocena:2.24 (187 głosów)


Taury Wysokie - Grossglockner – V 2005 - Relacja
www.machoney.prv.pl
www.beznazwy.xa.pl

Alpy – kraina, która była dla mnie przez długi czas tylko marzeniem. Ileż trzeba mieć pieniędzy i doświadczenia żeby się tam wybrać? Takie pytania prześladowały mnie przez całe studia. Z powodów ekonomicznych moje drogi cały czas kierowały się na wschód Europy i właśnie podczas jednej z wypraw na Ukrainę powstał pomysł wyjazdu w Alpy. Celem miała być najwyższa góra Austrii – Grossglockner (3798 m n.p.m.).

Szperanie w internecie, kompletowanie sprzętu i wybór środka transportu – tak wyglądały ostatnie dni przed wyjazdem. Co tu dużo ukrywać stres był duży, pierwszy raz w życiu miałem przekroczyć granicę trzech tysięcy metrów.

Autokarem relacji Kraków – Salzburg, a następnie autostopem dostajemy się do Kals i wieczorem lądujemy pod schroniskiem Lucknerhaus (1918 m n.p.m.). Jest jeszcze stosunkowo jasno więc postanawiamy podejść do następnego schroniska Lucknerhutte (2241 m n.p.m.). Rozkładamy śpiworki w stacji kolejki górskiej kilkanaście metrów od schroniska. Ze snu wybija nas uruchomiona kolejka, którą z gór zjeżdża młody ratownik. Nie jest specjalnie zdziwiony naszym towarzystwem. Oddychamy z ulgą, gdyż liczyliśmy się z tym, iż będziemy musieli opuścić budynek w środku nocy.

Poranny widok na majestatyczny cel naszej wędrówki wywołuje dreszczyk emocji. Ruszamy powoli w kierunku lodowca Kondniktzkees, raki przydają się tylko do momentu kiedy lodowiec nie zostaje oświetlony przez słońce. Potem zaczynamy zapadać się po kolana w śniegu. Planowaliśmy ubezpieczać się na lodowcu ale śniegu jest tak dużo, że szansa wpadnięcia w szczelinę jest niewielka. Mozolnej wędrówce po lodowcu przygląda nam się cały czas Wielki Dzwonnik oraz tłum zjeżdżających po lodowcu Skitourowców.

Wreszcie docieramy do miejsca naszego noclegu, czyli do schroniska Erzherzog Johann Hutte (3451 m n.p.m.). W maju dla turystów udostępniony jest zimowy schron w piwnicach budynku. Ku naszej uldze jesteśmy pierwsi w tym miejscu i rezerwujemy najlepsze miejsca.

Pogoda nadal sprzyja a do zmierzchu jeszcze kilka godzin. Jeszcze dziś postanawiamy zaatakować szczyt. Po godzinnej wspinaczce stromym śnieżnym polem, gdzie raki i czekan są już niezbędne, dochodzimy do głównej grani. Tu zaczęły się małe problemy, po pierwsze to nasz debiut w Alpach, po drugie zespół zupełnie nie zgrany, a to wszystko spowodowało, że po trzecie zaczęło się robić późno. Decyzja może być jedna. Zawracamy.

Rano ulga. Jest bezchmurnie i bezwietrznie. Atakujemy. Nikogo przed nami nie ma.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
AustriaWybierz obszar który Cię interesuje

AustriaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju