• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Rowerem przez Ukrainę, Mołdawię, Rumunię, Węgry i Słowację - Dzień 10

Jabba Wyświetlono: 496 razy 2005-12-14 23:49:59
  Ocena:3.22 (59 głosów)


Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Węgry, Słowacja (4 VIII - 23 VIII 2005, 2068 km)
http://www.jgdula.friko.pl/

13 sierpnia, sobota. Dzień 10.

Na tej wyprawie mieliśmy jakieś wyjątkowe szczęście do krów – kolejny poranek znowu przywitaliśmy w ich towarzystwie. Tym razem nie popasały sobie obok nas, a jedynie przeszły do dalej położonego pastwiska. Zarówno one, jak i prowadzący je pasterz, nie były nami zbytnio zainteresowane.

Wykorzystaliśmy fakt, że biwakujemy w pobliżu rzeczki i zrobiliśmy gruntowne pranie. Błogosławiłem fakt, że jadę w sandałach – mogłem bez problemów wejść w nich do wody (i tak za chwilę wyschną) nie kalecząc sobie stóp o ostre kamienie leżące na dnie. Wojtek nie miał tego szczęścia i musiał kombinować z brzegu. Po upraniu ubrań sami też skorzystaliśmy z wody co by się odświeżyć co nieco. . Lekkie słoneczko pomogło w suszeniu, a ubranka rozwiesiliśmy sobie na sakwach. Powiewając slipkami ruszyliśmy…

W końcu udało nam się wyruszyć. Wiedzieliśmy, iż będzie pierwszy dzień zmagań w górach Zaraz na dzień dobry czekał nas spory podjazd wijący się serpentynami po zboczach wzgórz. Nie było jeszcze upału, byliśmy wypoczęci i w dobrych nastrojach, także była to wręcz przyjemność. A na dodatek na koniec czekał nas jeszcze bonus w postaci bardzo szybkiego zjazdu. I bardzo widowiskowego – widoki były po prostu przepiękne. Prędkości dochodziły do 60 km/h i gdyby nie fakt, iż kręta droga i dziurawa można by było wyciągnąć o wiele, wiele więcej.

A wkrótce później stały się jeszcze piękniejsze – dojechaliśmy do jeziora Bicaz. Jezioro mimo że sztuczne, zaporowe, było przeurocze. Wiło się ono na przestrzeni dobrych 30 km w dolinie otoczonej sporymi pagórkami. Pagórkami, po których niestety musieliśmy jechać, bo tak prowadziła droga. Owszem, widoki były niesamowite, ale pokonywanie niekończącego się ciągu podjazdów, na dodatek w skwarze lejącym się z nieba, było dosyć męczące.

Mimo to duch bojowy nie słabł. Zwłaszcza w Wojtku, który w pewnym momencie zaczął gonić jakąś ciężarówkę i za punkt honoru postawił sobie wyprzedzenie jej. Na pace ciężarówki jechało kilka osób i gorąco go dopingowało. W końcu mu się udało i na jednym z bardziej stromych odcinków zjazdu, wyprzedził pojazd. Ja postanowiłem nie być gorszy i ruszyłem za nim. Jakoś się udało, choć moje najcięższe przełożenie (42x11) wystarczyło ledwo, ledwo.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje

WęgryChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju