• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Rowerem przez Ukrainę, Mołdawię, Rumunię, Węgry i Słowację - Dzień 14

Jabba Wyświetlono: 399 razy 2005-12-14 23:35:02
  Ocena:2.64 (66 głosów)


Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Węgry, Słowacja (4 VIII - 23 VIII 2005, 2068 km)
http://www.jgdula.friko.pl/

17 sierpnia, środa. Dzień 14.

Większość towarzystwa zerwała się z łóżek już o 5 rano i poszło do pracy, został tylko najstarszy z nich i jeden z chłopaków. Na śniadanie zaoferowano nam to samo co i na kolację, czyli chleb ze smalcem i herbatę miętową. Ciekawi mnie, czy oni cały czas jedli tylko to? Wcale bym się nie zdziwił, w każdym razie na pewno nic innego w swym lokalu nie mieli.

Już wybieraliśmy się w drogę, kiedy przyjechał szef tego całego interesu, gruby, śniady Rumun. Nie tylko nie robił żadnych problemów z powodu naszego noclegu, ale zaoferował nawet, że da nam mleko na drogę. Miły gest, ale podziękowaliśmy – nie za bardzo mielibyśmy co zrobić z tym płynem, pewnie szybko by skisło i trzeba by wylewać.

O godzinie 6 byliśmy już w drodze. Było zimno, wilgotno a my niezbyt wypoczęci po kiepskiej nocy, więc jechało się dosyć ciężko. W pierwszej większej miejscowości, Medias, ratowaliśmy się kupując czekoladę, ale wiele to nam nie dało, zwłaszcza że zaraz zaczęły się męczące podjazdy.

Ogólnie dzień był dosyć nudny, nie działo się nic ciekawego, po prostu jechaliśmy przed siebie. Większość dnia było pochmurno, całe szczęście nie padało. Dopiero pod sam wieczór, gdy zbliżaliśmy się już do Cluj Napocy dopadła nas burza. Wyglądało to dosyć widowiskowo, bo jechaliśmy doliną, a nad wzgórzami z obu stron wisiały czarne chmury i z których co raz biły pioruny. Nie było się nad czym zastanawiać, tylko szybko zjechaliśmy w jakąś boczną dróżkę i szybko rozbiliśmy się na niewielkiej łące, zasłonięcie od drogi garbem wzgórza. Gdy się rozbijaliśmy już padało, ale całe szczęście jeszcze niewiele, natomiast ledwo zapakowałem się do środka namiotu, lunęło. Początkowo byłem bardzo zadowolony, że udało mi się uniknąć poważniejszego zmoknięcia, ale szybko zadowolenie mi przeszło. Wystarczyło zaledwie kilka minut bardzo intensywnego deszczu, a namiot zaczął mi przeciekać. I to szybko. Dopiero teraz zrozumiałem co się dzieje – otóż zaczęły puszczać podklejenia szwów i to przez te miejsca dostawała się woda. Sytuacja była nie do opanowania – mogłem co prawda całą noc walczyć i za pomocą ręcznika wybierać wodę, ale jakoś mi się to nie uśmiechało, wziąłem więc karimatę, śpiwór i przeniosłem się do namiotu Wojtka. Wszystkie bagaże zostawiłem w swoim namiocie – sakwy mam nieprzemakalne, więc nic im nie groziło.

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje

WęgryChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju