Dodekanez czyli klimaty turecko-greckie
maciek Wyświetlono: 1327 razy 2005-12-10 23:06:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.09 (45 głosów) |
Dodekanez czyli klimaty turecko-greckie
Czartery jachtów - www.blue-sails.com
jacht: s/y Speranza (katamaran Lagoon 440)
trasa: Kos - Bodrum - Bozuk Buku - Marmaris - Simi - Tilos - Kalimnos - Kos
termin: 23.VII - 06.VIII.2005
23.07. KOS
Lotnisko w Kosie na wyspie Kos. Złapanie taksówki nie jest proste, ponieważ wszystkie są dla kogoś zarezerwowane, czyli występuje klasyczna przewaga popytu nad podażą. W Grecji nie ma jednak rzeczy niemożliwych! Taksówkarz "dokleił" mnie do swoich klientów, którzy akurat jechali dokładnie tam gdzie ja. Z lotniska do mariny Kos jedzie się ok.30min. za ok.30EUR. Piszę ok., ponieważ nie zawsze jest tyle samo, mimo że droga jest jedna, a nie jest oczywiste włączanie taksometru. Marina jest nowiutka, pierwsza na Dodekanezie. Jest w niej wszystko, co potrzeba, czyli oprócz firm czarterowych, sanitariaty, restauracja, cafe bar, sklep i stacja benzynowa. Obsługa sklepu pomoże w zrobieniu zakupów i nawet dostarczy je na wskazany jacht. Mogliśmy się z tym wszystkim dokładnie zaznajomić, ponieważ, na nasz katamaran "Lagoon 440" przyszło nam trochę poczekać, gdyż poprzedni klient spóźnił się z jego oddaniem.
24.07. BODRUM
Rano zamówiliśmy odprawę, ponieważ chcieliśmy płynąć od razu do Turcji. Zrobiliśmy ją korzystając z usług agenta. Samemu byłoby pewnie taniej, ale zdecydowanie dłużej, ponieważ wiązałoby się to z osobistym lataniem po greckich urzędach. Nie zamierzaliśmy sprawdzać własnej skuteczności... Wypłynęliśmy około południa i na kąpiel zatrzymaliśmy się już przy tureckiej wyspie Karaada, a później popłynęliśmy prosto do Bodrum. Miasteczko bardzo ładne, kolorowe, położone u stóp potężnej twierdzy, trochę egzotyczne, a przede wszystkim pełne turystów. Wzdłuż nabrzeża stały gulety, czyli stylizowane na stare, duże jachty wożące turystów na dłuższe i krótsze wycieczki. Cały ten kolorowy tłum przemieszczał się pomiędzy niezliczonymi restauracjami różnej maści. My zakosztowaliśmy kuchni... chińskiej. Było warto. Zaserwowana zupa i kaczka po pekińsku były pyszne!
25.07. ZATOKA PARMAK
Ten dzień postanowiliśmy spędzić bardziej na dziko. Z dala od gwaru miasta i jego pokus. Zatrzymując się po drodze na kąpiel dopłynęliśmy do zatoki Parmak na półwyspie Datca Yaridamasi. W zatoce byliśmy sami. Dookoła nas tylko piękne skały w różnych odcieniach pomarańczy. Noc jednak nie należała do spokojnych, ponieważ z otaczających nas malowniczych wzgórz schodziły mniej urzekające szkwały.
26.07. ZATOKA BUZUK BUKU
W godzinach popołudniowych dotarliśmy do zat. Buzuk Buku. Jak się okazało nasza załoga gościła w tym miejscu dwa lata wcześniej i miło ją wspominała. Zacumowaliśmy do pomostu należącego do malutkiej knajpki Ali Baba, szumnie nazwanej "Ali Baba Restaurant".
| Oceń relację |
TurcjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















