Znów piękny dzień, z tym, że wiatr zdecydowanie się wzmógł i rozwiał nasze obawy, co do 'wyrobienia się' z Bornholmem. Na jachcie znów sielska atmosfera... Ola, kończąca hungarystykę dyskutuje z Martinem, którego "babuszka" jest z "Madziarska" na temat prawidłowej węgierskiej wymowy słowa 'ogórek', wreszcie Martin dzwoni na Słowacje, do babci i dowiaduje się, że obie wersje wymowy są uznawane za prawidłowe. Kapitan jeździ po pokładzie na swoim rowerze, zupełnie jak w dowcipie o największych statkach... Obserwujemy ciekawe zjawisko - halo wokół słońca... Zastanawiamy się czy to dobry, czy zły omen...okazał się dobry, bo wiało prawie 7B następnego dnia...
Operacja Jurand 2004 - etap II

Adamsulewski2005-12-09 19:37:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
wracamy na Juranda... Po drodze wymieniamy krytyczne uwagi o bogato wyposażonej motorowej łodzi z niemiecką załogą i planujemy oddać im resztki z naszego obiadu : ) Bosman zapodaje jeszcze szantę w rockowym wydaniu... Zmęczeni kładziemy się spać...
Niedziela 16.05.2004
Wyruszamy ok. 9.00 rano, po krótkim śniadaniu. 'Podwozimy' Artura i Dagę w pobliże stacji kolejowej w Świnoujściu... Jeszcze pamiątkowe wspólne zdjęcia z samowyzwalaczem, czułe pożegnanie i rozstajemy się na dobre... Jacht powoli odchodzi od nabrzeża kierując się na środek Kanału Piastowskiego...Pogoda piękna, gra magnetofon (Ania w końcu zapodała swoją ulubioną (czarną) muzykę)... Dyżurująca wachta myje pokład... Michał ambitnie zabiera się za usuwanie wody, która przeciekła do achterpiku podczas sztormowego etapu Bornholm - Świnoujście... Po wyjściu na Zalew Szczeciński stawiamy żagle... Bezan klinuje się na wysokości salingu... Próbujemy wciągnąć Jarka na górę na topenancie, jednak ta jest zabezpieczona na topie węzłem i plan nie wypala. W końcu sprawę w swoje ręce bierze kapitan, który na bosaka wspina się po bezanmaszcie i odhacza żagiel... Jest przy tym troszkę emocji, ponieważ akurat mijamy duży statek handlowy. który wywołuje znaczną falę... Jacht silnie się kołysze, na szczęście Adam dzielnie trzyma się masztu... Płyniemy wzdłuż toru wodnego coraz bardziej zbliżając się do Trzebieży... Z ironią obserwujemy ignoranta, który niedaleko nas, na niewielkim jachciku ładuje się prosto w sieci rybackie... Jakimś cudem udaje mu się nie utknąć... Przed wejściem do macierzystego portu zrzucamy żagle a bosman instruuje załogę jak należy oddać salut przy wchodzeniu do COŻ PZŻ; tak więc wszyscy ustawiają się na baczność na pokładzie, a pierwszy oficer opuszcza banderę... Od strony lądu rozlega się donośny głos syreny i flaga na maszcie w porcie również wędruje w dół...
...
Zobacz zdjęcia:
Polska
,
Dania
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























