Znów piękny dzień, z tym, że wiatr zdecydowanie się wzmógł i rozwiał nasze obawy, co do 'wyrobienia się' z Bornholmem. Na jachcie znów sielska atmosfera... Ola, kończąca hungarystykę dyskutuje z Martinem, którego "babuszka" jest z "Madziarska" na temat prawidłowej węgierskiej wymowy słowa 'ogórek', wreszcie Martin dzwoni na Słowacje, do babci i dowiaduje się, że obie wersje wymowy są uznawane za prawidłowe. Kapitan jeździ po pokładzie na swoim rowerze, zupełnie jak w dowcipie o największych statkach... Obserwujemy ciekawe zjawisko - halo wokół słońca... Zastanawiamy się czy to dobry, czy zły omen...okazał się dobry, bo wiało prawie 7B następnego dnia...
Operacja Jurand 2004 - etap II

Adamsulewski2005-12-09 19:37:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
się spenetrować wnętrza naszego Juranda... Grupie przewodzi Bosman, który jako chłopak z tych stron, ma znaleźć jakąś fajną imprezownię. Pierwszy lokal - blisko centrum niestety odpada (bynajmniej nie z powodu kartki na drzwiach głoszącej, że "Wstęp w ubraniu sportowym jest zabroniony" :) - po prostu klub jest już nabity do granic wytrzymałości... Wypijamy po browarku w niedalekim parku i kierujemy się w stronę morza. Po drodze gubią się gdzieś Basia z Michałem, jednak my w przekonaniu, że jest to 'celowe' zniknięcie :) nie staramy się ich szukać... Po kilkunastu minutach dochodzimy do klubu Albatros. Tu 5 zł za wstęp, ale full miejsca i znośna muza. Kupujemy po piwku i siadamy wokół stołu... Jedynie Artur prawie natychmiast wybiega na parkiet, gdzie wyczynia nieprawdopodobne akrobacje, przez co zostaje okrzyknięty przez nas królem (znowu :) dzisiejszej nocy, a DJ przez mikrofon z troską w głosie kieruje do niego słowa 'Nie wiem, co brałeś, ale dzisiaj już tego nie bierz!' W końcu wszyscy idziemy tańczyć i nie licząc kolejnych przebojów nie zauważamy, że zabawa ma się powoli ku końcowi... Jednymi z ostatnich piosenek są hip-hopowe hiciory wprost ze stolicy Wielkopolski, więc większość z nas łapie drugi oddech i razem skanduje znane słowa tekstu... Później jeszcze kilka wolnych tańców i DJ oznajmia koniec imprezy. Jest godzina 3.00 w nocy... Nie dosyć nam jednak wrażeń na dziś. Idziemy na plażę pożegnać się z morzem. Widać miarowe błyski latarni morskiej, światełka statków na redzie i rozgwieżdżone niebo... Robimy 'żywą kanapkę' na piasku, a potem podrzucamy w górę kapitana. Zaczyna się robić jasno na wschodzie, kiedy kierujemy się w drogę powrotną do jachtu... Jarek prowadzi nas na skróty, przez dzielnicę domków jednorodzinnych, która sprawia wrażenie, jakby wcale nie była częścią miasta położonego nad brzegiem morza... Żywo rozmawiając wracamy ...
Strona: 1 2 3 4 5 [6] 7 8
Zobacz zdjęcia:
Polska
,
Dania
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























