Znów piękny dzień, z tym, że wiatr zdecydowanie się wzmógł i rozwiał nasze obawy, co do 'wyrobienia się' z Bornholmem. Na jachcie znów sielska atmosfera... Ola, kończąca hungarystykę dyskutuje z Martinem, którego "babuszka" jest z "Madziarska" na temat prawidłowej węgierskiej wymowy słowa 'ogórek', wreszcie Martin dzwoni na Słowacje, do babci i dowiaduje się, że obie wersje wymowy są uznawane za prawidłowe. Kapitan jeździ po pokładzie na swoim rowerze, zupełnie jak w dowcipie o największych statkach... Obserwujemy ciekawe zjawisko - halo wokół słońca... Zastanawiamy się czy to dobry, czy zły omen...okazał się dobry, bo wiało prawie 7B następnego dnia...
Operacja Jurand 2004 - etap II

Adamsulewski2005-12-09 19:37:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
portu. Nie ma problemu z cumowaniem, ewentualnie, gdybyśmy zostawali na dłużej, mamy się przestawić bliżej pirsu, żeby umożliwić wejście kolejnemu statkowi... Oki doki, Duńczyk jest w porządku więc dostaje Polish Beer i zadowolony odjeżdża. Idziemy pod prysznic (kapitan oczywiście wcześniej na rowerze skoczył dowiedzieć się co i jak), z jachtowych pieniędzy kupujemy żetony - każdy na 5 minut kąpieli - więc full wypas... Po drodze podziwiamy imponujący futurystycznym kształtem prom o konstrukcji katamaranu... Po kąpieli bierzemy piwka i idziemy 'na miasto'. Tu okazuje się, że większość sklepów i instytucji jest już pozamykanych (oczywiście dlatego, że jest po 16-tej : ) Znajdujemy sklepik z drobiazgami - wszystko po 10 koron, a miła pani w sklepie z porcelaną wymienia nam euro na duńską walutę... Kupujemy drobne pamiątki, kartki pocztowe a za resztę pieniędzy lody i słodycze... Pijemy piwka i idziemy na spacerek po sennym mieście... Zabudowa bardziej przypomina wiejską niż miejską, w wąskich uliczkach otoczonych ciasno przez różnokolorowe domki z oknami bez firanek, przemykają pojedynczy przechodnie... Spotykamy wielkiego pręgowanego kocura, który łasi się do Dagi. Artur, który został już wcześniej mianowany Królem Arturem znajduje na chodniku srebrną koronę z materiału tekturopodobnego i uroczyście ją wdziewa :) (to prawdopodobnie jeden z gadżetów rozdawanych z okazji ślubu pary królewskiej)... Żartując kluczymy po zaułkach... Oglądamy kościółek i latarnie morską... Wszędzie powiewają duńskie flagi... Słońce nadal świeci, choć już coraz niżej nad horyzontem, na niebie zbierają się ciemniejsze chmury...nagle pomysł: " tey to może jeszcze zobaczymy ruiny zamku na Borholmie" ...Wiec szybko cumy i płyniemy, po drodze ( ok. 10 mil) obiad i prawie w promieniach zachodzącego słońca wchodzimy do malutkiego porciku Hamerhaven, z którego bez problemu maszeruje się do Zamku... ...
Strona: 1 [2] 3 4 5 6 7 8
Zobacz zdjęcia:
Polska
,
Dania
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























