Błażej Początek, załogant
Zapiski z rejsu dedykuję wszystkim uczestnikom majowej przygody na Jurandzie, którzy dzięki pogodzie ducha, wzajemnej życzliwości i poczuciu humoru sprawili, że spędzony wspólnie czas pozostawił w naszej pamięci niezatarty ślad beztrosko i radośnie spędzonych dni, naładował pozytywną (wcale nie czarną :) mocą i pomógł na nowo odkryć piękno otaczającego świata - zarówno w postaci malowniczych zakątków skandynawskiej części Bałtyku, jak i emocji ludzi tworzących na małym skrawku ojczyzny przemierzającym obce wody coś na kształt nieformalnej rodziny...
Operacja Jurand 2004 - etap I

Adamsulewski2005-12-09 19:33:35
Wyświetlono razy (ostatnio: )
żąda od nas dwudziestu... Co zrobić... Wypłacamy mu pieniądze i po polsku na głos dajemy upust swoim emocjom... Podczas wysiadania na 'naszym' przystanku dziewczyny dają kierowcy po angielsku do zrozumienia, jak brzydko się zachował, bo na paragonie za bilet jest niecałe 10 euro w przeliczeniu z koron, a on wziął 20, co on chyba bierze sobie do serca, bo wyjeżdżając z zatoczki o mało nie doprowadza do wypadku... Cóż, miejmy nadzieje, że wyciągnie z tej sytuacji jakieś wnioski... Głośno zastanawiamy się ile zajmie kapitanowi dotarcie na rowerze z centrum, ponieważ był to dość spory kawałek (koło 10 minut autobusem) jednak nie mija chwila i ku naszej uciesze zjawia się zaraz za nami, wcale nie wyglądający na zmęczonego, Adam na swoim bicyklu :) Tak więc znów jesteśmy w komplecie. Szybko zapominamy o przykrym incydencie i w wyśmienitych humorach, ławą, podążamy w kierunku jachtu trzaskając sobie po drodze zdjęcia... Po powrocie na pokład zapodajemy hiciory typu 'Czarnji Krziż' i 'Potwory' :) szykując się do odejścia od kei. Sprzyjający wiatr umożliwia wyjście z portu na żaglach...czemu tego nie zrobić...więc robimy. Mali Szwedzi na optymistach, ćwiczący zwroty w basenie portowym, pośpiesznie zmykają nam sprzed dziobu... Na pożegnanie Artur gromkim głosem zapytuje wędkujących na główce Szwedów: "Biorą???" Ktoś z nich odpowiada "Biorą!!!" Ogólnie jest wesoło... Bierzemy kurs na Oresundbroen i jemy lekki obiadek na wodzie... Słońce odbija się na falach milionami ogników... Przed samą 'bramą' zrzucamy żagle - tak będzie łatwiej manewrować przy tym słabym wietrze w razie mijania jakiejś większej jednostki... Pojawia się kilka mew w nadziei, że jesteśmy kutrem rybackim... Eskortują nas prawie do samego mostu przelatując to nad prawą to nad lewą burtą, w końcu odbijają w kierunku stałego lądu... Samotnie przechodzimy pod mostem... Jest olbrzymi... Strzelamy kilka zdjęć na tle zachodzącego słońca... Robi się chłodno... Zapada decyzja - płyniemy na Bornholm... W nocy duży ruch statków - jesteśmy w pobliżu szlaku wodnego... Mijamy światła Trelleborgu... Wyraźnie widać błyski dwóch latarni morskich ośmio- i czterosekundowej... Wiatr przycicha, ale nie zrzucamy żagli... Rozgwieżdżone niebo, światła promów w oddali, z głośników sączy się Pink Floyd na przemian z Tracy Chapman... Do tego lekkie kołysanie fal... Poezja pisana przez morze...
W rejsie, a raczej w imprezie z elementami żeglarstwa, udział wzięli:
I-szy etap:
* Adam Sulewski
* Aleksandra Muga
* Robert Marć
* Jarek Michalczyk
* Justyna Wichtowska
* Anna Chudy
* Kmiecikowski Krzysztof
* Michał Kasprzak
* Barbara Jankowska
* Artur Bicki
* Dagmara Nasiorowska
* Martin Gbur (ze Słowacji)
* Błażej Początek
II-gi etap:
* Adam Sulewski
* Piotr Pieńkowski
* Jarek Michalczyk
* Rafał Skałecki
* Ewa Rafińska
* Jacek Mrowicki
* Tomek Zambrzycki
* Stefan Bela
* Kasia Matuszkowiak
* Ania Matuszkowiak
* Paweł Basiński
* Agnieszka Tertel
* Marek Rafiński
* Artur Juszczyk
Zobacz zdjęcia:
Polska
,
Dania
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























