Błażej Początek, załogant
Zapiski z rejsu dedykuję wszystkim uczestnikom majowej przygody na Jurandzie, którzy dzięki pogodzie ducha, wzajemnej życzliwości i poczuciu humoru sprawili, że spędzony wspólnie czas pozostawił w naszej pamięci niezatarty ślad beztrosko i radośnie spędzonych dni, naładował pozytywną (wcale nie czarną :) mocą i pomógł na nowo odkryć piękno otaczającego świata - zarówno w postaci malowniczych zakątków skandynawskiej części Bałtyku, jak i emocji ludzi tworzących na małym skrawku ojczyzny przemierzającym obce wody coś na kształt nieformalnej rodziny...
Operacja Jurand 2004 - etap I

Adamsulewski2005-12-09 19:33:35
Wyświetlono razy (ostatnio: )
się między nasz jacht a przeciwległe nabrzeże... Musimy szybko uciekać sprzed dziobu giganta w międzyczasie wymieniając pozdrowienia z pasażerami promu. Później mijamy jeszcze królewski jacht w ostatniej chwili na szczęście przypominając sobie o salutowaniu banderą . Po minięciu południowych główek portu, stawiamy żagielki i bierzemy kurs na Helsingborg lewą burtą mijając wyspę Hven... Ostro przywiewa, do tego pojawia się dość duża fala i deszcz, Jurand idzie ponad 10 węzłów, ale Jarek nie kryje swojego uznania co do możliwości jachtu ...do rekordu 13,5 jeszcze nam daleko...Na wodzie znów ruch... Statki pasażerskie i handlowe czasem o bardzo oryginalnych kształtach... Powoli ostrym bajdewindem, co chwila korygując kurs z powodu fali zbliżamy się do dwóch bliźniaczych miast położonych po obu stronach cieśniny Sund (w tym miejscu ok. 4 km szerokości)... Szwedzkiego Helsingborga i duńskiego Helsingoru... Wymijając promy kursujące między miastami, podpływamy do brzegu duńskiego, żeby obejrzeć ponure zamczysko Kronborg, w którym to Shakespeare umieścił akcję Hamleta i kierujemy się do portu w Helsingborgu. Wita nas dwóch sympatycznych (sic!) Szwedów i zachęca do skorzystania z pryszniców, sauny oraz uzupełnienia zapasów słodkiej wody - wszystko w cenie opłaty portowej... Dostają od nas po piwie... Biegniemy pod prysznice, a potem do sauny, z której część załogi korzysta po kilka razy... Później niektórzy wracają na jacht (dobre 100 metrów) w strojach kąpielowych nie czując, że powietrze ma tylko kilka stopni ciepła... Szczęśliwie nikt się nie rozchorowuje ...chyba z powodu obecności aż trzech medyków na jachcie : ) Tego wieczoru urządzamy sobie małą ucztę... Otwieramy puszki z brzoskwiniami, ananasami, jak również krewetki i ośmiorniczki, które dziwnym frafem wskoczyły do koszyka z zakupami... Nasz Kapitan wyciąga swoją fajkę wodną, kupioną na poprzednim rejsie w Casablance ...
Strona: 1 2 3 4 5 6 [7] 8 9 10
Zobacz zdjęcia:
Polska
,
Dania
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























