Drugiego dnia pobytu w południe pożegnaliśmy z Adamem poprzednią załogę. Nowa ekipa była już na miejscu w większości od paru dni, więc szybko się zaokrętowali. Wieczorem, wraz z odpływem przy bezwietrznej i mglistej pogodzie opuściliśmy piękną stolicę Portugalii, by płynąć do celu wyprawy -Casablanki.
Zanim osiągnęliśmy cel trzy doby przyszło spędzić nam na oceanie. Zaskakujący był brak jakiejkolwiek zwierzyny morskiej, co doskwierało szczególnie na nocnych wachtach.
Widać Neptun nie był tak łaskawy dla załogi jak na pierwszym etapie. (patrz spotkanie z wielorybem). A może to przez to że nie cała załoga nie chciała się napić symbolicznej gorzały z Neptunem...
Kuba Gajewski
Rejs: Casablanca 2003 - etap II

Adamsulewski2005-12-09 19:22:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
gibraltarskiej marinie. Szybki prysznic, śniadanie i w optymistycznych nastrojach udaliśmy się zobaczyć słynny rezerwat małp. Entuzjazm został ugaszony przez niebotyczne ceny, które niestety nie nadawały się na naszą studencką ( w większości) kieszeń. Na pocieszenie wracając z miasta byliśmy świadkami startu trzech odrzutowców wojskowych w odległości 100 m od nas, gdyż to, co za płotem mariny było dla nas asfaltową droga okazało się pasem startowym...
Wypłynęliśmy po południu. niestety wiejący bajdewind i silny prąd wpychały nas powrotem w kierunku Gibraltaru. Kiedy te trudności zostały pokonane(patrz:zesłabł prąd) udaliśmy się do słynnego z żeglarskich imprez Kadyksu. Postój w tym mieście trwał krótko. Czas został podzielony miedzy zwiedzanie a naprawę drobnych uszkodzeń powstałych ostatnich dniach.
Kuba Gajewski
Droga powrotna
Tempo dotychczasowej żeglugi dało się nam solidnie we znaki toteż zapadła decyzja impra w Lagos, I oficer wraz z portugalskim dj by trochę się rozerwać i odpocząć. Na miejsce imprezy z polecenia Marka i Kamili wybrano turystyczną miejscowość Lagos. Poza plażą, tanią knajpą i podobno, jak ktoś policzył, skałkami o wysokości 4 pięter, z których męska cześć ekipy oddała karkołomne skoki, których pionierem okazał się sam Kapitan, a zaraz tuż za nim Bosman, nie było tam nic godnego głębszego zainteresowania. Wieczorem po kilku piwkach na pokładzie NITRONA, bawiliśmy się w klubie racząc się świetnymi drinkami. Koniec imprezy tradycyjny- tańce i ogólna rozróba. Powrót na jacht nastąpił ok. 0400 rano i chwilę później, postępując może nieco nieodpowiedzialnie, wyszliśmy na Ocean w kierunku Lizbony, pod osłoną nocy na gładkie jak lustro morze.
Po drodze krótki odpoczynek w malutkim porciku Sines. Przypadkiem udało się nam podglądać portugalski ślub odbywający się w pobliskim kościele.
...
Zobacz zdjęcia:
Portugalia
,
Hiszpania
Portugalia - wybierz obszar, który cię interesuje:














































