Drugiego dnia pobytu w południe pożegnaliśmy z Adamem poprzednią załogę. Nowa ekipa była już na miejscu w większości od paru dni, więc szybko się zaokrętowali. Wieczorem, wraz z odpływem przy bezwietrznej i mglistej pogodzie opuściliśmy piękną stolicę Portugalii, by płynąć do celu wyprawy -Casablanki.
Zanim osiągnęliśmy cel trzy doby przyszło spędzić nam na oceanie. Zaskakujący był brak jakiejkolwiek zwierzyny morskiej, co doskwierało szczególnie na nocnych wachtach.
Widać Neptun nie był tak łaskawy dla załogi jak na pierwszym etapie. (patrz spotkanie z wielorybem). A może to przez to że nie cała załoga nie chciała się napić symbolicznej gorzały z Neptunem...
Kuba Gajewski
Rejs: Casablanca 2003 - etap II

Adamsulewski2005-12-09 19:22:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
i wszelkie innych dóbr, w których czystość i niezbędna higiena zupełnie nie były przestrzegane. Następnym zaskoczeniem stały się obserwacje poczynione w kawiarni. Podczas żeglugi naczytałem się sporo o marokańskich sukcesach w zwalczaniu narkotyków. Rzeczywistość okazała się nieco inna. W lokalu, w którym usiedliśmy z Adamem na kawie, większość gości paliła jointy. załoga w lokalnych strojach...
Nawet trzęsące się dziadki, z denkami od butelek zamiast okularów, zręcznie opalały grudkę krusząc ją potem i mieszając z tytoniem i następnie skręcając w jednej ręce w bibułkę. Z późniejszych rozmów z Arabami okazało się, że jest to zwyczaj sporej części marokańskiego społeczeństwa. Sytuacja ta pokazała jak rzeczywistość książkowa rozmija się czasem z tą namacalną, a policja marokańska przymyka oko na ten powszechny proceder. Alkohol jest natomiast mniej popularny, choć również powszechnie dostępny, co obala kolejny mit o zwyczajach krajów arabskich z przewodników Pascala... Nikt też nas nie napadł, a chodziliśmy późną nocą po ciemnych zaułkach mediny.
Nie dostaliśmy też rozwolnienia. Początkowo zwracaliśmy uwagę, by nie jeść wszystkiego a przede wszystkim nie pić wody. Ale gdy kupione winogrona nieopatrznie opłukaliśmy pod kranem lokalnej wody, a potem je smacznie skonsumowaliśmy, uświadomiliśmy sobie, że właściwie to je tyko pobrudziliśmy... aż w końcu zaczęliśmy zachowywać się już normalnie...
Na zakończenie wycieczki u zapoznanego rano Araba skorzystaliśmy z dostępu do sieci by przekazać wszystkim znajomym pozdrowienia. Sporą atrakcją był odwiedzony przez nas klub nocny, który z zewnątrz wyglądał jak niewinna knajpa. Dziewczęta używały wszystkich swych wdzięków by nakłonić nas do pozostania z nimi na dłużej...Parę godzin później płynęliśmy już w kierunku Tangeru. Po drodze zupełna flauta umożliwiała kąpiele
...
Zobacz zdjęcia:
Portugalia
,
Hiszpania
Portugalia - wybierz obszar, który cię interesuje:













































