• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Bałtyk 1999

adamsulewski Wyświetlono: 410 razy 2005-12-09 18:37:30
  Ocena:2.98 (52 głosów)


W czerwcu '99 wraz z kolegą Wojtkiem udało nam się zorganizować rejs, a właściwie dwa na jachcie Carter, wypożyczonym z Trzebieży. Łódka nie jest zbyt okazałych rozmiarów, ma jednak sprawny 30KM silnik i dość miejsca na sześć osób. Niestety ma też ograniczenie P20, które jednak prawie pozwoliło, zgodnie bardzo restrykcyjnymi przepisami PZŻu zrealizować dość ambitną jak na taki jacht trasę rejsu.

Sesja zdjęciowa z syrenką Wyprawę podzieliliśmy na dwie załogi. Pierwsza składała się z mojego ojca, wujka i dwóch jego kolegów, którzy mieli okazję po raz pierwszy zakosztować zalet morskiej żeglugi. Druga -ze znajomych ze szkoły.

Zaczęliśmy rano 2 czerwca w Trzebieży, po zapakowaniu się przepłynęliśmy przy południowym wietrze zalew Szczeciński i po obiedzie w Świnoujściu wypłynęliśmy na noc do Sassnitz na Rugii. Nie obyło się oczywiście bez rzygania po pysznych gołąbkach z Międzychodu...

W czerwcu '99 wraz z kolegą Wojtkiem udało nam się zorganizować rejs, a właściwie dwa na jachcie Carter, wypożyczonym z Trzebieży. Łódka nie jest zbyt okazałych rozmiarów, ma jednak sprawny 30KM silnik i dość miejsca na sześć osób. Niestety ma też ograniczenie P20, które jednak prawie pozwoliło, zgodnie bardzo restrykcyjnymi przepisami PZŻu zrealizować dość ambitną jak na taki jacht trasę rejsu.

Sesja zdjęciowa z syrenką Wyprawę podzieliliśmy na dwie załogi. Pierwsza składała się z mojego ojca, wujka i dwóch jego kolegów, którzy mieli okazję po raz pierwszy zakosztować zalet morskiej żeglugi. Druga -ze znajomych ze szkoły.

Zaczęliśmy rano 2 czerwca w Trzebieży, po zapakowaniu się przepłynęliśmy przy południowym wietrze zalew Szczeciński i po obiedzie w Świnoujściu wypłynęliśmy na noc do Sassnitz na Rugii. Nie obyło się oczywiście bez rzygania po pysznych gołąbkach z Międzychodu...

Następnego dnia, po zaopatrzeniu się w tańsze niemieckie piwo, wyruszyliśmy w kierunku Ystadt, po raz pierwszy wypływając na pełne morze. Odległość to około 45Mm, przy dobrym wietrze zajęło nam to jakieś 9 godzin. Na miejscu czekały na nas poranne, darmowe prysznice i urok szwedzkiego miasteczka. Jeszcze na noc wyruszyliśmy kursem na stolicę Bornholmu- Ronne. Zmrok na tych szerokościach w okolicach przesilenia letniego zapadał po 2300, przez co zaoszczędziliśmy akumulatory na palenie świateł nawigacyjnych. Przypływając około piątej nad ranem spotkaliśmy jeszcze grupkę Polaków, powoli kończących imprezę. Rano zwiedziliśmy miasto, wypływając jeszcze wieczorem, a właściwie chowając się przed ulewnym deszczem w Allinge na północnej stronie wyspy. Kolejnym postojem była wyspa Christianso, leżąca niecałe 20Mm na północ. Udało nam się dobić akurat na czarujący wschód słońca, budzącego stada skrzeczących mew. Ten prawie niezamieszkały, nie posiadający słodkiej wody skrawek lądu składa się z dwóch skał połączonych wiszącym mościkiem.

5 7.5 węzła, pranie suszy się w oka mngieniu Mieszkańcy żyją w ślicznych kolorowych domkach, sprzedając pamiątki emerytowanym turystom i chyba prowadząc niezmiernie spokojne życie, chronione przez rząd duński. Wyspę można obejść w 20 minut oglądając stare armaty i liczne kwiaty w uprawianych z nudów ogródkach. Wycieczkę na Christianso cała załoga jachtu jednogłośnie oceniła jako gwóźdź programu całego rejsu.

W drodze powrotnej zawinęliśmy jeszcze do Nexo położonego na wschodzie wyspy, kierując się potem kursem południowym do Kołobrzegu.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju