Kambodża - nieznane imperium Khmerów
lukasz Wyświetlono: 5104 razy 2003-12-08 13:42:22![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.48 (66 głosów) |
Kambodża jest bez wątpienia krajem ogromnej różnorodności, która zadziwia, fascynuje i zasługuje na głębsze poznanie. Już terasz myślę i planuję kolejny wyjazd do Kambodży, aby lepiej poznać ten kraj i jego historię.
Niedawno wróciłem ze zorganizowanej przez mnie wyprawy do Indochin, w czasie której, odwiedziliśmy Tajlandię, Laos, Kambodżę i Birmę. Kambodża, po krótkim pobycie w Bangkoku, była pierwszym etapem naszej wyprawy do Indochin.
Kraj ten jest raczej mało znany, o bogatej i jednocześnie bardzo tragicznej historii. Chciałem wspomnieć o latach 1975-1979 o rządach Czerwonych Khmerów, kiedy to reżim Pol Pota zdziesiątkował narodowość Khmerską i do dnia dzisiejszego są widoczne ślady panowania tego despoty w Kambodży. Ale jest to kraj obecnie już bezpieczny, otwarty dla turystów. W latach 1976-1978 Kambodża nazwana była Kampuczą.
Jest to kraj niewielki w porównaniu z Polską. Powierzchnia wynosi ok.180 tys. km2. Obecnie mieszka tam ok. 10 mln mieszkańców, z czego aż 92% stanowi rdzenna ludność Khmerowie, natomiast pozostałe narodowości to Chińczycy, Wietnamczycy bądź Hindusi. W Kambodży można się porozumieć po francusku, jest tu wiele śladów bytności Francuzów - dawnych kolonialistów Półwyspu Indochińskiego. Religią państwową w Kambodży jest religia buddyjska, spotkać można wyznawców hinduizmu, natomiast chrześcijaństwo występuje w szczątkowej formie, jest tylko kilka procent wyznawców religii chrześcijańskiej.
Nasz pobyt w Imperium Khmerow zaczęliśmy od poznania największego zabytku, nie tylko Kambodży, ale także całej południowo-wschodniej Azji. Z Bangkoku udaliśmy się autobusem do miasta Siam Reap, które leży niedaleko granicy tajsko-kambodżańskiej i niedaleko starej, dawnej stolicy Kambodży Ankoru.
Była to bardzo ciekawa i trudna podróż, ponieważ Kambodża jest jednym z najbiedniejszych krajów, do dnia dzisiejszego nie zostały jeszcze odbudowane drogi po wydarzeniach wojennych z lat siedemdziesiątych. Ten przejazd od granicy tajskiej do Siam Reap na terenie Kambodży odbywał się w bardzo złych warunkach, kontrastujących mocno z warunkami i sytuacją panującą w Tajlandii. Opuściliśmy Tajlandię, kraj cywilizowany, rozwinięty, z drogami wyasfaltowanymi z elektrycznością, znany z folderów turystycznych i wjeżdżamy do Kambodży, kraju gdzie nie ma dróg, gdzie w wielu miejscach nie ma prądu, gdzie w dużych miastach nie ma oświetlenia ulic a czasami brakuje światła w domach.
Jadąc od granicy po ubitej kamienistej drodze mijaliśmy małe wioski, z kilkoma, kilkunastoma drewnianymi domami krytymi strzechą. Na "parterze' tych domów zobaczyć można było żywy inwentarz: drób czy świnie, a górę tych domów stanowiły skromne pomieszczenia. Często kiedy zatrzymywaliśmy się przy drodze wybiegały do nas grupki bosonogich dzieci, podchodzili wiejscy sprzedawcy oferujący ryż z cynamonem zawijany w liście bananowca. Wyglądali bardzo oryginalnie nosząc na głowie tace ze swoim towarem, próbując się z nami po francusku porozumieć.
| Oceń relację |
Komentarze
KambodżaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























Polecam książkę Claire Ly "Powrót z piekła" opisującą cztery lata walki o przeżycie w obozach Czerwonych Khmerów.