Po zaćmieniu i pobycie w Kafue National Park powróciliśmy do Lusaki.
Tam spotkaliśmy Tomków z SAA Solaris, postanowiliśmy się z nimi wybrać do Livingstone nad Wodospady Wiktorii. Następnego dnia siedzieliśmy już w rozpadającym się busiku, podróż do Livingstone zajmuje 7 godzin. Na początku, mimo ścisku, było OK, ale już po godzinie poczułem, że rozpada się fotel pode mną i Tomkiem. Dawało to uczucie jakbyśmy zaczynali wypadać przez dziurę w podłodze.
Livingstone - Wodospady Wiktorii
Ssober2005-12-09 12:18:20
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Tam spotkaliśmy Tomków z SAA Solaris, postanowiliśmy się z nimi wybrać do Livingstone nad Wodospady Wiktorii. Następnego dnia siedzieliśmy już w rozpadającym się busiku, podróż do Livingstone zajmuje 7 godzin. Na początku, mimo ścisku, było OK, ale już po godzinie poczułem, że rozpada się fotel pode mną i Tomkiem. Dawało to uczucie jakbyśmy zaczynali wypadać przez dziurę w podłodze.
Później okazało się, że autobus musi jechać objazdem z powodu remontu drogi. To było coś, co chwilę podskakiwaliśmy, drgania podłogi były straszne, taki kurz jaki był na zewnątrz był też w środku. Jednym słowem, niezapomniana podróż.
W Livingstone ulokowaliśmy się na kampingu i od razu ja z Sebastianem pojechaliśmy nad Wodospady Wiktorii. Niesamowite!!! Wszechobecny szum spadającej wody, zachwyty ludzi... Wodospady są naprawdę ogromne!!! Mogę nawet powiedzieć, że budzą one więcej emocji niż zaćmienie. Jakbym mógł spędziłbym tam całe życie...
Tak zakończył się ten dzień. Nasza wyprawa też dobiega końca...
Następnego dnia wracamy we dwóch do Lusaki, Tomkowie zostają aby oddać skok z mostu zawieszonego nad Zambezi...
Tym razem wracamy do Lusaki większym autobusem, szkoda, busiki maja swój niepowtarzalny klimat...
Zbliża się dzień kiedy będziemy się żegnać z Afryką... Ale jak bywa w Afryce, niespodziewane przygody zdarzają się zawsze. Kiedy jechaliśmy na lotnisko zabrakło benzyny w taksówce, taksówkarz zatrzymał kogoś, zostawiając nas pojechał z bańką po benzynę. Pięknie, zostaliśmy w polu... W zasięgu naszego wzroku widać lotnisko, iść czy czekać? Dobrze, że przezornie wyjechaliśmy dużo wcześniej. Po kilkunastu minutach zjawia się taksówkarz, tankuje, samochód nie chce uruchomić, trzeba palić na pych... dojeżdżamy.
Teraz to już na prawdę ostatnie chwile... Żegnamy się z Afryką ale nie na zawsze, planujemy tu wrócić przy okazji następnego CAŁKOWITEGO ZAĆMIENIA SŁOŃCA 4.12.2002.
Zobacz zdjęcia:
Zambia
Zambia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























