Pewnego wieczoru poznaliśmy Irańczyka imieniem Babak, redaktora irańskiego magazynu astronomicznego Nojum. Okazało się, że jedzie on ze znajomymi z Niemiec do Kafue National Park aby tam obserwować zaćmienie. Jako że mieli oni jeszcze wolne miejsca w dżipie, zabrali nas ze sobą, pod warunkiem iż dołożymy się do benzyny. Następnego dnia rano ruszamy spod Hotelu Holiday Inn.
Ktoś, kto narzeka na stan polskich dróg, powinien pojechać do Zambii. Ja już nigdy złego słowa nie powiem o naszych nawierzchniach. Wszechobecne dziury strasznie utrudniały poruszanie się, trzeba było je omijać lub bardzo powoli przejeżdżać, na szczęście nie wszystkie zambijskie drogi są takie.
Przejazd i pobyt w Kafue National Park
Ssober2005-12-09 12:08:37
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Pewnego wieczoru poznaliśmy Irańczyka imieniem Babak, redaktora irańskiego magazynu astronomicznego Nojum. Okazało się, że jedzie on ze znajomymi z Niemiec do Kafue National Park aby tam obserwować zaćmienie. Jako że mieli oni jeszcze wolne miejsca w dżipie, zabrali nas ze sobą, pod warunkiem iż dołożymy się do benzyny. Następnego dnia rano ruszamy spod Hotelu Holiday Inn.
Ktoś, kto narzeka na stan polskich dróg, powinien pojechać do Zambii. Ja już nigdy złego słowa nie powiem o naszych nawierzchniach. Wszechobecne dziury strasznie utrudniały poruszanie się, trzeba było je omijać lub bardzo powoli przejeżdżać, na szczęście nie wszystkie zambijskie drogi są takie.
Pod wieczór dotarliśmy do kampingu Mukambi Lodge leżącego przy granicy Parku. Tam okazało się, że albo płacimy $100 za nocleg w chatce, albo śpimy w namiocie. Wybraliśmy to drugie, ale niestety ziemia była strasznie sucha i nie dało się wbić nawet szpilki, postanowiliśmy wiec spać we trzech w dżipie (ja, Sebastian i Babak). Niezbyt wygodne "łóżka" nie miały dla nas znaczenia - i tak większość nocy spędziliśmy na robieniu zdjęć.
Właśnie kiedy nastawiłem aparat na długa ekspozycje usłyszałem, Sebastiana:
- Arek, nie strasz mnie...
myślę, o co mu chodzi? Ponownie słyszę:v
- Arek, nie strasz mnie...
Okazało się, ze słyszał cos w krzakach i myślał sobie:
- Co to? To coś wyszło... Czy to Arek, czy koń, czy coś...?
Nagle słyszę:
- Arek Hipopotam, choć szybko! Biegnę co sił w nogach, patrzę hipopotam ni stąd ni z owąt spaceruje sobie pomiędzy domkami, ledwo znalazłem drugi aparat i lampę, a ten nocny wędrowiec zdążył wejść do rzeki, widać było tylko jego oczy wystające pomad powierzchnie wody i odbijające światło latarki.
Ponoć w tej rzece (Kafue River) żyją krokodyle, ale niestety żadnego nie widzieliśmy. Park Kafue ma to
...
Zobacz zdjęcia:
Zambia
Zambia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























