• Relacji z podrózy: 17585
  • Zdjęć: 123194
  • Podróżników: 38819
  • Porad: 18826
  • Postów: 133219
  • Tematów: 12781

Przelot i pierwsze dni w Lusace

ssober Wyświetlono: 326 razy 2005-12-09 12:02:54
  Ocena:2.38 (180 głosów)


Wystartowaliśmy!

Te przyspieszenie! Chciałbym, aby mój samochód takie miał - ho, ho.

To był mój pierwszy lot, wiec kiedy wylecieliśmy ponad chmury, zobaczyłem po raz pierwszy ten inny świat, wydawało mi się, że jesteśmy nad Antarktyda, te góry z chmur - coś niesamowitego!

Pierwsze lądowanie nie było już takie przyjemne, myślałem, że rozsadzi mi uszy. Jakoś to przeżyłem, ale przez następne kilka godzin miałem problemy ze słuchem.

W Amsterdamie czekaliśmy na samolot do Nairobi...

Te przyspieszenie! Chciałbym, aby mój samochód takie miał - ho, ho.
To był mój pierwszy lot, wiec kiedy wylecieliśmy ponad chmury, zobaczyłem po raz pierwszy ten inny świat, wydawało mi się, że jesteśmy nad Antarktyda, te góry z chmur - coś niesamowitego!

Pierwsze lądowanie nie było już takie przyjemne, myślałem, że rozsadzi mi uszy. Jakoś to przeżyłem, ale przez następne kilka godzin miałem problemy ze słuchem.

W Amsterdamie czekaliśmy na samolot do Nairobi...

Po nocnym locie lądujemy w Nairobi.

Tak, tak jesteśmy już w Afryce - HURA!!! Wychodzimy z samolotu i od razu czujemy afrykańskie powietrze, jest strasznie wilgotne. Przechadzając się po lotnisku, gdzie niegdzie napotykamy na świerszcze i inne owady. Pełno jest tu sklepików z pamiątkami dla turystów.

Przy odprawie lotu do Lusaki spotykamy wielu, którzy wydaje się lecą tak jak my na zaćmienie. Ciekawe, jak dużo ludzi przybyło w tym celu do Afryki????

Na pokładzie samolotu sąsiedzi częstują mnie gumą do żucia, Sebastian przestrzega mnie abym jej nie brał, ale byłoby przecież nieuprzejmie odmówić, wiec się częstuje. Próbuje przezornie tylko mały kawałek. Po chwili zaczyna szumieć mi w głowie, w ogóle robi mi się bardzo fajnie...

Kurcze, co oni mi dali??? Dobrze, ze spróbowałem tylko kawałek!

Patrzę na moich sąsiadów, wszyscy poza Sebastianem śpią, no proszę...

Po jakimś czasie budzą się i zaczynamy z nimi rozmowę, okazują się być bardzo przyjaźnie nastawieni i rozrywkowi. Dowiaduje się, ze pochodzą z Kongo. W samolocie zaczyna robić się gwarno, zaczyna się imprezka..

Robimy zdjęcia, rozmawiamy z innymi, poznajemy Nicolasa i Stefana z Austrii, którzy tak jak my lecą na zaćmienie, w ogóle większość pasażerów podąża do Zambii w tym samym celu.


Wylądowaliśmy, przeszliśmy odprawę paszportowa i zapłaciliśmy tradycyjny "haracz" za wjazd do kraju. Koledzy: Tomek i Tomek z SAA Solaris już na nas czekali. Byliśmy umówieni na lotnisku, oni przylecieli wcześniej do Lusaki, znaleźli bardzo fajny kamping PEACE GARDENS, dokąd zaraz pojechaliśmy taksówka.

Miasto wydaje się być inne niż jego europejskie odpowiedniki, nie ma tu tylu samochodów, sporo ludzi porusza się rowerami lub pieszo. Co dziwne, rowerem w Zambii jeździ się po przeciwnej stronie niż samochodem, ruch jest tu oczywiście lewostronny - nie mogłoby być inaczej, Zambia była kiedyś brytyjską kolonią. Językiem urzędowym jest angielski a walutą Kwacha $1=3500 K. Zambijczycy używają tez 4 innych języków: Nyanja, Bemba, Tumkuka i Lozi. Np. w języku Nyanja blandzi znaczy cześć a zikomo - dziękuje. Wszyscy bardzo się dziwili, ze w Polsce rozmawia się tylko w jednym języku.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • 3rx2gUAS / 2014-01-22
    Ah, i see. Well tht\'as not too tricky at all!\"

REKLAMA


ZambiaWybierz obszar który Cię interesuje

ZambiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju