Bajkał 2002 - Impresje 1
Bajkał 2002 - Impresje 1


Rafal.krol2005-12-08 22:04:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Myć trzeba się w bani (łaźni) lub na dworzu w prowizorycznej umywalce. Kanalizacji - co oczywiste - nie ma. Podczas pobytu w jednej z takich prywatnych kwater wdaliśmy się w rozmowę z gospodynią. W domu zauważyłem kilka książek o informatyce - takie zboczenie zawodowe - no i okazało się, że nasza „chaziajka” jest nauczycielką w szkole, mają tam komputer (jeśli akurat jest prąd) i uczy dzieci także tego jak posługiwać się komputerem. Reprezentuje zatem nowoczesność, postęp, osiągnięcia techniki, bity, bajty i graficzny interfejs użytkownika. Wdaliśmy się z naszą gospodynią w dyskusję o kanalizacji. Że niby dlaczego jej nie ma, dlaczego nie ma nawet prostego wodociągu, że to proste, że łatwe, że byłoby wygodniej, lepiej, pewnie i zdrowiej. Odpowiedź była prosta: Nie ma, bo nie ma. Nie ma, bo nie było. Nie ma, bo po co? Nie ma, bo przecież jest beczkowóz. Nie ma i już. A w ogóle to na Olchonie mieszka jedna Niemka, co przyjechała tutaj prosto z Niemiec i została, bo nigdzie nie było jej tak dobrze jak tutaj. I ona też nie ma wody bieżącej - a przecież jest szczęśliwa. Co kończyło dowód. Sprzeczność? Ale nie na Syberii. Sprzeczność? A może wcale nie?
Impresja Trzecia, czyli urodziny Wołodii
Tak się złożyło, że wraz z polską grupą tę samą wycieczkę odbywała grupa rosyjska. Moskwiczanie. Siódemka ich była i przewodniczka. No to poznaliśmy się, przypomnieliśmy sobie resztki szkolnego rosyjskiego, nawet trochę zaprzyjaźniliśmy się, choć pewien dystans pozostawał. Aż przyszedł dzień, w którym Wołodia zaprosił nas na urodziny. Zapadał zmierzch, rozłożyliśmy na stołach w turbazie trochę jedzenia, błysnęła w szkle „Gwiazda Bajkału”, uśmiechnęły się z talerzy ogórki. Wznieśliśmy jeden toast, potem drugi. Jako, że my po rosyjsku raczej słabo, a oni po polsku w ogóle, więc skoncentrowaliśmy się na opowiadaniu anegdot. I tak w języku ogólnosłowiańskim, dopowiadając rękoma to co język wymówić nie potrafił, opowiadaliśmy sobie dowcipy. I okazało się, że znamy te same historyjki, te same żarty, a język nie jest żadną przeszkodą. A kiedy zrobiło się zupełnie ciemno Rosjanie zaśpiewali. Tak jak chyba tylko oni potrafią. Czasem na głosy, czasem solo - ale zawsze z sercem, z całą duszą na wierzchu. A my, Polacy, naród w gromadzie słabo muzykalny, tylko słuchaliśmy zafascynowani, że tak można. I że grupa ludzi, która nigdy ze sobą wspólnie nie śpiewała, nigdy razem nie ćwiczyła może tak ślicznie, tak przejmująco oddać melodię. Nad nami lśniły syberyjskie gwiazdy, wokół było ciemno i cicho. Dzięki wam za ten wieczór!!
Post scriptum: Kiedy już w wiele tygodni później wymieniałem się mailami z jedną z dziewczyn napisała mi, że oni też czuli jak bardzo nam się podoba ich śpiew. I wtedy jeszcze bardziej się starali. I wyszło fantastycznie!
Zobacz zdjęcia:
Rosja
Rosja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



























