Na Negros jechalismy po odrobine cywilizacji, czyli ciepla, nieslona wode, internet i slady nocnego zycia w uniwersyteckim miescie Dumagette.
Lalo jak z cebra bite dwa dni, niemal non-stop, z wyjatkiem momentow, kiedy szwedacz podrozniczy pchal nas do nieodleglych miejsc, gdzie tez lalo! Nie zobaczylismy wiec delfinow (szansa na zobaczenie wielorybow jest raczej czescia legendy, w ktora nie wierza juz nawet miejscowi), ani nie wspieli sie na najwyzszy szczyt wyspy (dobra wymowka, bo gorka miala blisko 2.000 m).
Apo - wyspa spokoju
Beataufniarz2005-12-08 20:59:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Na Negros jechalismy po odrobine cywilizacji, czyli ciepla, nieslona wode, internet i slady nocnego zycia w uniwersyteckim miescie Dumagette.
Lalo jak z cebra bite dwa dni, niemal non-stop, z wyjatkiem momentow, kiedy szwedacz podrozniczy pchal nas do nieodleglych miejsc, gdzie tez lalo! Nie zobaczylismy wiec delfinow (szansa na zobaczenie wielorybow jest raczej czescia legendy, w ktora nie wierza juz nawet miejscowi), ani nie wspieli sie na najwyzszy szczyt wyspy (dobra wymowka, bo gorka miala blisko 2.000 m).
Pozostalo wiec zwiedzac bary, gdzie wino sie leje w rytm ognistych rytmow, jadlodalnie, gdzie zywy kogut reklamuje swych poleglych na ruszcie pobratymcow, czy salon masazu, skad czlowiek ledwo o swych silach wychodzi.
Lekka depresje uratowala Apo Island – malenka wulkaniczna wysepka na samym poludniu Negros. Widac ja bylo na wyciagniecie reki, ale dostac sie na nia to juz inna sprawa. Lodzia kieruje kapitan, ale o bilety trzeba sie dopytac u Grubego, Gruby wlasnie wyszedl, wiec nalezy zagaic szefa budki, w ktorej .... ani zywej duszy. Po tych peregrynacjach i odpowiednim nawodnieniu wyczerpanego organizmu San Miguelem, udalo sie – plyniemy. Obsluga chwyta bagaze i przenosi nad glowa, wbrew falom i raniacym stopy koralom.
Po pol godzinie znajdujemy w przeplecionej kretymi sciezkami wiosce, nad ktora goruje niepozorny, lecz cudowny hotelik.
Choc brakowalo biezacej wody (nalezalo docenic sposob kapieli przodkow, przepraszajac sie z polewaczka), a prad wlaczano na jedynie 4 godziny dziennie, to widok z werandy wynagradzal wszystko: egzoytka in se. Sztorm w nocy trzaskal roletami, dachowki niebezpiecznie lomotaly, ale fale byly wtedy wlasnie najpiekniejsze – oczywiscie ogladane z bezpiecznej perspektywy...
Rownie pieknie okazalo sie byc pod woda – tylu roznych gatunkow i tak dobrze zachowanych korali jeszcze moje oko nie widzialo! Nie mowiac o takich rzadkich drobiazgach, jak slimaki nagoskrzelne, czy miniaturowe krabiki porcelanowe zyjace w sasiedztwie blazenkow. Nic dziwnego, skoro wiekszosc obszaru Apo nalezy do pilnie strzezonego sanktuarium morskiego. Cudo, cudo, cudo!
Wioseczka rybacka liczyla kilkadziesiat domostw zamieszkalych przez przemilych ludzi i rozbiegane dzieciaki.
Granice miedzy sasiadami czesto wytyczaly ozdobne, finezyjne muszle, czy tez suszace sie sieci rybackie. Wieczorem osada ozywala, kiedy ludzie wychodzili do kosciola, by potem wspolnie pograc i pospiewac przy czyms mocniejszym – byla gitara i pare plastikowych kublow, ktore swietnie zastepowaly perkusje.
Apo Island jest przykladem wspolistnienia dwoch roznych kutlur i interesow: wioski rybackiej i osrodka nurkowego. Zalozony przez entuzjastycznego Anglika Liberty’s Resort opracowal projekt ochrony ekosystemu wyspy, oraz program wspolpracy z mieszkancami, na zasadzie: my dajemy materialy, wy prace rak. W ten sposob odnowiono kosciol i szkole. Na ogromna skale zaprzestano uzywania plastikowych butelek, propagujac system ich wielokrotnego napelniania z wielkich zbironikow mineralnych. Kilkorgu dzieciom pracujacym przy oczyszczaniu wyspy ufundowano stypendia w szkolach srednich. Rybacy spokojnie pracuja na morzu, wiedzac, ze nurkowie nie wystrasza swoja obecnoscia ryb w rejonie ich polowow. Szacunek obustronnych potrzeb i pomoc sasiedzka na wielka skale.
Czas naglil, kalendarz nie chcial negocjowac - po dwoch uroczych dniach, powrocilismy na Negros, by stamtad zatoczyc petle i na dachu jeepney’a podazyc na ostatni prom, ktory zabral nas do miejsca przylotu – na Bohol.
Czekala tam na nas najpiekniejsza w Azji spiewajaca rzeka...
Zobacz zdjęcia:
Filipiny
Filipiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

















