Zaledwie 40 km od zadymionego spalinami ponad 2.000 trojkolowcow Tagbilaran – stolicy wyspy Bohol – znajduje sie inny swiat. Lobok – sielski, absolutnie egzotyczny krajobraz rzeki, polozonej u stop wzgorz poroslych gestwina palm. Roslinnosc gra tysiacami cykad, a rzeka spiewa na wiele glosow. A to rzewnie - glosem McCartneya, a to ogniscie – glosem Gypsy King. To leniwie sunace lodki, gdzie serwuje sie strawe dla ciala-bufet i duszy-muzyke na zywo.
Spiewajace wody, kolorowe drogi..
Beataufniarz2005-12-08 20:52:38
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
Zaledwie 40 km od zadymionego spalinami ponad 2.000 trojkolowcow Tagbilaran – stolicy wyspy Bohol – znajduje sie inny swiat. Lobok – sielski, absolutnie egzotyczny krajobraz rzeki, polozonej u stop wzgorz poroslych gestwina palm. Roslinnosc gra tysiacami cykad, a rzeka spiewa na wiele glosow. A to rzewnie - glosem McCartneya, a to ogniscie – glosem Gypsy King. To leniwie sunace lodki, gdzie serwuje sie strawe dla ciala-bufet i duszy-muzyke na zywo.
Na jedzeniu skupic sie trudno, bo widoki zapieraja dech, a niespodzianki w postaci bujajacych sie na palmie i skaczacych prosto pod dziob lodki dzieciakow groza bolesnym obrazeniem ciala za pomoca sztuccow.
Kolor rzeki – doskonale zielony, przypomina jako zywo obraz Amazonki, daleki od typowo brunatnych rzek Azji. Trasa nie byla dluga, ale tak intensywna, ze sprzet foto ledwo sapal.
Chcac rzeczom martwym i zywym organizmom dac chwile wytchnienia, wstapilismy po raz kolejny do Nuts Huts – zagubionego w owych wzgorzach i cykadach hoteliku, do ktorego (jak juz kiedys wspominalam), prowadzi niezliczona ilosc stromych schodow. Nagroda za wyczerpujace w samo poludnie podejscie byly nieziemskiej pychoty koktajle kokosowo-bananowo-rumowe, ktorych moc, zgodnie z ostrzezeniem kelnerki, okazala nam swe potezne oblicze. Pilowanie desek jakby cichsze sie stalo, a upal mniej dotkliwy... Z zagubionego mostku, malenka tym razem skorupka ostatni raz poniosla nas po zielonych wodach Loboc River.
Ostatni dzien – MUSIELISMY spedzic nad morzem. Zatoczyla sie petla – autobusem, ktory zanim rozwiozl pasazerow, dystrybuowal po okolicznych wioskach zaczyn na miejscowy zajzajer – dotarlismy na Panglao. Zachodzilo slonce, katamarany pasly sie w rozowo-niebiesko-srzebrzystej poswiacie nieba, a my w takoz kolorowej cieplej wodzie Morza Mindananskiego.
Na grillu piekly sie nieszczesne, acz nieodparcie smakowite krewetki, kalmary i kolorowe rybki, ktore niedawno mijalam w czasie podwodnych wedrowek.
Kierowca trojkolowca przestepowal z nogi na noge, wiec trzeba bylo pozegnac sie z morzem, ze slodkim lenistwem, z przyjemnie senna atmosfera wieczornej plazy.
Nasz pojazd pedzil jak szalony, ale udalo nam sie powstrzymac ogladajacego sie do tylu kierowce od ostrego wjazdu na ulice, ktora grzal mini-van. Pojazdy filipinskie ozdobione sa masa przeroznych sentencji, ktorych tresc nie pozwala zapomiec, ze Filipiny sa najwiekszym w Azji krajem katolickim:
„Bog jest miloscia”, „Jezu – ufam Tobie”, „Boze, prowadz mnie do domu”, „Odmawiaj codzien swiety rozaniec” (czesto namalowanych bezposrednio na szybie, skutecznie utrudniajac kierowcy normalna jazde....), lub bardziej swieckimi: „Badz uczciwy, nawet jesli inni nie sa, nie byli, lub nie moga nimi byc”.
Dojezdzamy, zegnamy sie z kierowca, ktory na znak podziekowania za zaplate, unosi zwyczajowo brwi. Trzeba uwazac na wlasna mimike – zdarzylo nam sie przywolac nieswiadomie kelnerke, kiedy przy piwie osiagalismy mistrzostwo w treningu filipinskiego jezyka ciala.
Dzien wylotu byl jak zwykle zrodlem niepokoju, o tyle uzasadnionym, ze samolot sie spoznil o godzine, co dawalo nam zaledwie 50 min. na przesiadke w Manili. I po raz ostatni Filipinczycy rozlozyli nas na lopatki – powiadomiony pracownik czekal na nas na lotnisku, by zapewnic bezbolesny (czytaj: ominac wszelkie kolejki) transfer do samolotu, do ktorego wzywano ostatnich pasazerow w naszych skromnych osobach.
Po dwoch godzinach – ani slowa, Sajgon jest rowniez piekny!
A dzien pozniej - martw sie, czlowieku, martw, gdzie by tu znow wyjechac...
Zobacz zdjęcia:
Filipiny
Filipiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

















