Od Alp, aż po Odesse - 2005 [wyprawa rowerowa]
Jaczo Wyświetlono: 3136 razy 2005-12-06 14:06:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.92 (65 głosów) |
<a href="http://www.jaczo.glt.pl" target="_blank"><img src="http://www-users.mat.uni.torun.pl/~jaczo/banner.gif" width="401" height="51" border="0" alt="Wyprawy rowerowe - Jaczo"></a><b>Alpy, prawie całe wybrzeże Chorwacji, jak również trasa Transfagaraska to główne założenia mojej wyprawy. Biorąc rower, namiot, paszport, 200 euro i kilka najbardziej potrzebnych rzeczy 11 lipca ruszyłem ku nowej przygodzie</b>
Dzień 1. 11-7-2005
Płock - Gostynin - Kłodawa - Koło - Tuliszków - Pleszew - Koźmin - Makronos
Początek wyprawy o 8.00, odprowadziłem jeszcze swoją dziewczynę na
dworzec i ok. 9 byłem już na drodze (nr.60). Pogoda idealna - ciepło, słońce i najważniejsze z wiatrem. Rower miałem niesamowicie
ciężki, przednie sakwy wypełnione po brzegi jedzeniem (ok. 10 kg), z tyłu zaś reszta
niezbędnych na taką wyprawę rzeczy. Wiatr sprawiał, iż jechało się bardzo dobrze i szybko. W Lasach miedzy Tuliszkowem a Pleszewem obiad z zebranych jagód i makaronu. Zwiedziłem jeszcze miasteczko Koźmin i ok. 21 tuż po zachodzie słońca znalazłem nocleg przy stogu słomy w miejscowości Makronos
dworzec i ok. 9 byłem już na drodze (nr.60). Pogoda idealna - ciepło, słońce i najważniejsze z wiatrem. Rower miałem niesamowicie
ciężki, przednie sakwy wypełnione po brzegi jedzeniem (ok. 10 kg), z tyłu zaś reszta
niezbędnych na taką wyprawę rzeczy. Wiatr sprawiał, iż jechało się bardzo dobrze i szybko. W Lasach miedzy Tuliszkowem a Pleszewem obiad z zebranych jagód i makaronu. Zwiedziłem jeszcze miasteczko Koźmin i ok. 21 tuż po zachodzie słońca znalazłem nocleg przy stogu słomy w miejscowości Makronos
Dzień 2. 12-7-2005
Makronos - Kobylin - Rawicz - Wąsosz - Ścinawa - Prochowice - Mściwojów - Bolków
Słoneczny poranek, szybkie śniadanie (dzięki Crosso miałem teraz dużo miejsca na jedzenie, wziąłem go tyle aby przez ok
2 tyg. nie kupować zbyt wiele, co najwyżej chleb i mleko) i o 7 byłem już w
drodze. Dziś znów szybko mijały kilometry, lecz tylko do okolic Jawora. Wtedy
również zaczęły się najciekawsze miejsca dzisiejszego dnia. Najpierw zwiedzanie
obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Rogoźnicy, a potem pobliskich kamieniołomów
granitu. W końcu pagórki i niewielkie podjazdy. Po jakiś 20 km pętli znów byłem
koło Jawora. Drogą krajową nr.3 dojechałem do Bolkowa gdzie znajduje się
wspaniały zamek. Zapadał zmrok kiedy wyjechałem z tego małego miasteczka i
znalazłem fajne miejsce na nocleg na świeżo skoszonej trawie obok małej
rzeczki.
2 tyg. nie kupować zbyt wiele, co najwyżej chleb i mleko) i o 7 byłem już w
drodze. Dziś znów szybko mijały kilometry, lecz tylko do okolic Jawora. Wtedy
również zaczęły się najciekawsze miejsca dzisiejszego dnia. Najpierw zwiedzanie
obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Rogoźnicy, a potem pobliskich kamieniołomów
granitu. W końcu pagórki i niewielkie podjazdy. Po jakiś 20 km pętli znów byłem
koło Jawora. Drogą krajową nr.3 dojechałem do Bolkowa gdzie znajduje się
wspaniały zamek. Zapadał zmrok kiedy wyjechałem z tego małego miasteczka i
znalazłem fajne miejsce na nocleg na świeżo skoszonej trawie obok małej
rzeczki.
Dzień 3.
| Oceń relację |
Komentarze
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























Co tu komentować !!! To niesamowite. Bardzo mi się podobało. Spędziłem cały wieczór z mapą czytając Twoja relację. Kocham Bałkany i wschód Europy. Może kiedyś powtórzę Twoją trasę, ale raczej nie całą rowerem. Pozdrawiam. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Gajus.