<a href="http://www.jaczo.glt.pl" target="_blank"><img src="http://www-users.mat.uni.torun.pl/~jaczo/banner.gif" width="401" height="51" border="0" alt="Wyprawy rowerowe - Jaczo"></a><b>Alpy, prawie całe wybrzeże Chorwacji, jak również trasa Transfagaraska to główne założenia mojej wyprawy. Biorąc rower, namiot, paszport, 200 euro i kilka najbardziej potrzebnych rzeczy 11 lipca ruszyłem ku nowej przygodzie</b>
Od Alp, aż po Odesse - 2005 [wyprawa rowerowa]
Jaczo2005-12-06 14:06:46
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
granica oddalona była o ponad kilometr.
Tutaj dłuższy postój na wypełnianie papierków i przyjazne rozmowy z ukraińska
służbą graniczną. Przed Bolhrad nabieram wody w pięknie zdobionym źródełku i
jem drugie śniadanie. W samym mieście wymieniam prawie ostatnie pieniądze.
Babka w banku początkowo nie chciała przyjąć lekko zniszczonych 20 Euro i była
bardzo niemiła. Odpłaciłem jej się tym samym i powiedziałem, że musi przyjąć i
że można sprawdzić czy nie jest to fałszywy banknot. Sprawdziła i wymieniła.
Jeszcze zdjęcie złotego Lenina, kupno arbuza i już wyjeżdżam z miasta. Teraz
kierunek Odessa. Droga strasznie monotonna, same pola i co kilkanaście
kilometrów jakaś miejscowość. Teren cały czas pagórkowaty. Pełno było tu
drapieżnych ptaków (chyba pustułek) i dudków. Po południu udało mi się w końcu
wysuszyć śpiwór i namiot. W Tatarbunary chciałem zatankować wodę na stacji, ale
Pan mi oznajmił, że nie ma tu wody. Trochę mnie zaskoczyło, że na stacji
benzynowej nie ma wody – jakby się zdarzył jakiś pożar to czym będą
gasić?? Wtedy też odbiłem od głównej drogi i postanowiłem dojechać do Odessy
nad morzem. Droga o wiele gorsza, pedał piszczy niemiłosiernie. Zatrzymuję się
co jakiś czas na małą przydrożną wyżerę, to śliwki, to morele. Kiedy słońce
chowało się za horyzontem, znalazłem przytulne miejsce do spania obok jakiegoś
wyschniętego kanału.























































Gajus.
Gajus. Oleśnica k. Wrocławia, 2006-08-30 22:27:19