Nasz pierwszy wspólny autostop. Ruszamy z Czech, w Hradec Kralove łapiemy pierwszego stopa, jedziemy do Pragi. Błądzimy po mieście szukając jakiegoś noclegu...
Autostop 1993
Marcin.hunderuk@xl.wp.pl2003-12-03 21:05:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Belga. Dookoła nas świat z blachy falistej i czego popadnie. Jesteśmy wśród slumsów murzyńskich. Na dachach ruder anteny satelitarne, dzieci bawią tryskającym wodą rurociągiem. Gdzieniegdzie zaparkowane całkiem niezłe samochody. Idziemy do centrum, po jakimś czasie intensywnego marszu dochodzimy do cywilizacji. Kupujemy bilety na autobus, który zawiezie nas na najpiękniejszą plażę Portugalii do Costa Caparica. Spędzamy na niej około tygodnia, przejadając większość naszych skromnych środków. Korzystamy ze słońca i największych w Europie fal. To nasza pierwsza w życiu wizyta nad Atlantykiem. W międzyczasie organizujemy sobie wypad do Lizbony. Cel nr 1 Muzeum Narodowe z tryptykiem Boscha, Alfama - stara rybacka dzielnica, wzgórze z zamkiem Św. Jerzego. Czas mija szybko, a przed nami jeszcze cała Hiszpania.
Znowu jesteśmy na trasie, tym razem TIR wiezie nas do Madrytu. W międzyczasie zniesiono obowiązek wizowy dla Polaków w Hiszpanii, odetchnęliśmy z ulgą. W środku nocy dojeżdżamy do królewskiego miasta. Wysiadamy koło dworca kolejowego, zawsze stanowią dobry punkt orientacyjny i informacyjny. Niestety dworce hiszpańskie zamykane są na noc. Do rana przeczekujemy na pobliskich ławeczkach z hiszpańskimi bumami. Okazują się nawet sympatyczni, przychodzą do nas z winem. My gotujemy sobie niezły makaron z jakąś konserwą. Rano otwierają dworzec, jest niesamowity, takie cudo widzimy po raz pierwszy w życiu, cały hol zajmuje ogród botaniczny z sadzawkami i systemem zraszaczy. W takiej poczekalni trudno się nudzić. W Madrycie spędzamy kilka dni, zwiedzamy muzea, najciekawsze jest Królowej Zofii z dużą ekspozycją sztuki nowoczesnej. O poranku stajemy na stopa. Wszystko wydaje się proste, kamping znajduje się na wylocie na Barcelonę. Stoimy cały dzień i nic. Po południu dowiadujemy się, że z powodu terroryzmu, ten sposób podróżowania nie wchodzi w grę, nikt się nie zatrzyma. Następnego dnia wracamy na dworzec kolejowy i całkiem wygodnym ekspresem jedziemy do Barcelony (płacimy niezłe frycowe, bo autobusem byłoby 3 razy taniej).
W Barcelonie kolejna niespodzianka, kamping który był w przewodniku, podobno nie funkcjonuje. Jest wieczór, podliczamy nasze finanse i ... decydujemy się po raz pierwszy w naszej podróży wynająć H O T E L !!!. Na głównej ulicy znajdujemy przytulny pokoik za 25$ z oknem na centralny Paca de Catalunya i słynną spacerową ulicę Rambles. Przez dwa dni mamy możliwość obserwować dziwny rytuał, w godzinach sjesty, na Rambles ustawiane są krzesła, na których za opłatą można przysiąść i zamówić sobie kawę. Zwiedzamy słynne obiekty Gaudiego - park i katedrę w ciągłej budowie. Szwędamy się po porcie i okolicach. Trwonimy resztę pieniędzy - trzeba wracać do domu.
Z Barcelony zabiera nas w końcu jakiś Hiszpan, nauczeni doświadczeniem jedziemy na pierwszą stację benzynową dla TIRów. Po całym dniu czekania zabieramy się z Niemcem do Stuttgartu. Jeszcze tylko najzimniejszy nocleg tej podróży, gdzieś w niemieckich górach, temperatura spadła do ok. 10 C, a my wygrzani słońcem południowej Europy, szczękaliśmy zębami. Do Polski dotarliśmy po ponad 1,5 miesiąca autostopu. Cała zabawa kosztowała nas ok. 480$/osobę. Europa została zdobyta.
Inne nasze podroze: tutaj
Zobacz zdjęcia:
Portugalia
,
Niemcy
,
Holandia
,
Hiszpania
,
Francja
,
Czechy
,
Belgia
Portugalia - wybierz obszar, który cię interesuje:















































franek, 2008-01-22 20:08:58