Afryka Zachodnia 2004 - Impresje Ghana
rafal.krol Wyświetlono: 1552 razy 2005-12-05 21:49:35![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.59 (158 głosów) |
Afryka Zachodnia 2004 - Impresje Ghana
http://www.expeditions.pl/
Autor: Michał Jaworski
Podróż na poludnie
Wczoraj pojechaliśmy zobaczyć nocne życie w Wa. Taksówkarz poprowadził nasz busik ciemnymi ulicami miasta, gdzie światło elektryczne ciągle przegrywa z migotliwymi błyskami świec i lamp naftowych. Pierwsza knajpa - podobno ten barak był restauracją - jest zamknięta. W drugiej wypijamy w ciemnościach po butelce coli, przez chwilę podrygujemy na równie ciemnym parkiecie, trochę rozglądamy się po ukrytych w mroku miejscowych gościach i zmiatamy do hotelu. Jak zjawa z innego świata pojawia się skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną...
Rankiem ruszamy na południe. Trochę nerwowej atmosfery, bo nigdzie nie ma stacji benzynowej, a bak po długiej drodze z Burkiny jest już prawie pusty. Ta nerwowość to oczywiście my, biali. Nasi afrykańscy ciceroni zachowują taką pewność siebie i spokój jakby benzyna nie była potrzebna żadnemu z pojazdów mechanicznych z jakimi mieli kiedykolwiek do czynienia. Tankujemy pod miastem z dystrybutora, którego właściwe miejsce od lat znajduje się na złomowisku. Wydaje się, że wychowani w kulturze przedmiotów jednorazowego użytku Europejczycy nie doceniają wytrzymałości swoich własnych konstrukcji...
Zaraz za stacją kończy się asfaltówka i wracamy na rdzawo-rudy „African highway”. Ten czerwonawy kurz wciska się wszędzie. Jest we włosach, na ubraniach, plecakach, w oczach i na rękach. Kiedyś być może doczyszczę się z niego. Kiedyś. Być może.
Ponad 100 kilometrów później widzimy we wsi wielkie poruszenie. Mrowie ludzi, jarmark jakby. Dowiadujemy się, że do wsi właśnie zawitał biskup, stąd wielkie święto, stąd tańce. Nasze przybycie powoduje dodatkowe zamieszanie. Jego Eminencja przyjmuje nas na krótkiej audiencji. Tak, katolicy w Ghanie stanowią największą grupę chrześcijan (ok. 15%). Owszem, biskup całkiem niedawno wrócił z Rzymu. Rzeczywiście, są w Ghanie polscy misjonarze. Szkoda, że przyjechaliśmy do Ghany na tak krótko. Na koniec otrzymujemy błogosławieństwo na dalszą drogę i wracamy między rozbawiony tłum. Wokół nas wianuszek dzieciaków, ale możemy z bliska zobaczyć kobiety Tinga stojące w kręgu i podnoszące się wzajem w tańcu, czy też szalejących mężczyzn Lobi. I wszędzie bębny, klaskanie w dłonie i afrykańskie śpiewy. Chwalić Boga można na tysiąc sposobów i każdy Panu miły!
W kolejnych mijanych wsiach widać bądź kościół, bądź meczet, a także specjalność Ghany: firmy i sklepiki o biblijnie brzmiących nazwach. Dobra marka bowiem to podstawa sukcesu, a i z Bogiem dobre stosunki przy prowadzeniu biznesu utrzymywać warto. Stąd przedsiębiorstwa o tak urokliwych nazwach jak „Mercy Fashion Center”, „God is Great - Refill and Repair of Lighters” czy „Thank You Jesus Standard Electricals”.
| Oceń relację |
GhanaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















