Afryka Zachodnia 2004 - Impresje Burkina Faso
Afryka Zachodnia 2004 - Impresje Burkina Faso


Rafal.krol2005-12-05 21:44:47
Wyświetlono razy (ostatnio: )
20-tych XX wieku. Jako pierwszy robił Lobim zdjęcia, zbierał ich obyczaje i przedmioty użytku codziennego.
Przeurocza kustoszka prowadzi przez typowy dom Lobi, który jest jak bunkier z kolejnymi pomieszczeniami bez okien i z wejściem na dach. Przed każdym domostwem jest rodzinny fetysz, gdzie składane są ofiary. Po kilkuminutowym pobycie w ciemnym i gorącym jak piec pomieszczeniu z radością przechodzimy do sal muzealnych, gdzie zgromadzone są różne drobiazgi wytwarzane przez Lobich oraz ich stare zdjęcia z czasów kiedy praktycznie nie mieli kontaktu z europejską cywilizacją. Lobi praktykują wielożeństwo i w jednym obejściu jeden mężczyzna mieszka z kilkoma żonami. Każda rodzina ma swoje „herbowe” zwierzę - nie wolno im tego zwierzęcia ani zabijać, ani jeść. Wszelako rodowe nazwisko dziedziczy się po linii matki. Majątek żony rozpoznaje się po ilości ceramicznych mis i garnków - ich potłuczenie oznacza przeważnie rozwód. Każda żona ma swoje pomieszczenie w domu i każda ma swój dzień kiedy to przygotowuje posiłek dla całej rodziny. Tego dnia mąż spędza noc razem z nią. Dzieci mieszkają wspólnie z matką w jej „pokoju”. Do czasu obrzędu inicjacji nie mają imion, a tylko - można by rzec - numer porządkowy. A ceremoniał taki organizowany jest tylko raz na siedem lat!
Wracamy z muzeum rozwalającym się, pordzewiałym i połatanym drewnianą sklejką busem. Kiedy ów pojazd podjeżdża pod stację benzynową tankowanie odbywa się przy włączonym silniku (istnieje obawa, że wóz może już nie odpalić), a kierowca w trakcie tego tankowania rozmawia z pompiarzem popalając papieroska. Jestem wciśnięty pomiędzy jakieś deski, a pospawane kratki więc pozostają mi jedynie zdrowaśki, by dzisiejsze tankowanie nie zakończyło się eksplozją. W mieście jest już zupełnie ciemno, a mrok rozjaśnia raczej naftowe, a nie elektryczne światło. Jedyny hotel w mieście ma wprawdzie kilka klimatyzowanych pokoi, ale nadjechała dżipami amerykańska grupa i to ich rezerwacja była rozpatrywana jako pierwsza. Trzeba zadowolić się podsufitowym wiatrakiem pomału rozgarniającym lepkie powietrze.
Nad ranem przed hotelem pojawia się grupa dziewczynek idących do szkoły. Zapewne są z nieco bardziej zamożnych rodzin, mają jednakowe mundurki, a w ręku mają książki i zeszyty. Niestety znają tylko francuski, więc rozmawiamy na uśmiechy, machanie rękami, znów uśmiechy i uściski dłoni. I tak cały czas śmiejąc się dają sobie zrobić zdjęcia, a potem wpisują adres do notatnika by im koniecznie te zdjęcia wysłać. Mam nadzieję, że Julienne dostała zdjęcia, które jej wysłałem zaraz po powrocie.
Zobacz zdjęcia:
Burkina Faso
Burkina Faso - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























