Botswana i Namibia 2003 - Impresje 3
Botswana i Namibia 2003 - Impresje 3


Rafal.krol2005-12-04 00:09:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
i ptaki, są i uchatki, są i delfiny. Zbliżenie się do bardzo hałaśliwej kolonii uchatek powoduje spotęgowanie się ruchu tych zwierząt. Gwar rośnie. Nagle część z nich zaczyna pędzić do wody. Za chwilę kilkadziesiąt czarnych łbów przecina wodę. Uchatki skaczą w powietrze. Przewracają się na wodzie. Baraszkują pojedynczo, parami i w grupach. Potem pojawiają się delfiny, by skorzystać z przejażdżki na fali dziobowej naszej łodzi. Na koniec na łódź wskakuje Flipper, król portu i zatoki, duży samiec uchatki. Kiedyś odkrył, że ludzie na łodziach nie mają wobec niego złych zamiarów, a wręcz przeciwnie z ogromną uciechą będą mu sami pchać ryby do pyska. Flipper pozuje do zdjęć, daje się dotknąć i pogłaskać. A kiedy już wrąbie solidną porcję dokona dokładnej inspekcji wiadra po rybach. Bo może jednak jakaś się jeszcze zapodziała... Poczym z gracją zsuwa się do wody i bezszelestnie znika w zielonej toni.
Wschody i zachody słońca
W Delcie Okavango słońce znikało pomiędzy drzewami zalewając pomarańczowym światłem drugi brzeg rzeki. Wraz z zachodem zmieniały się dźwięki wypełniające okolice. Jakby gasły hałasy dnia, a ich miejsce zajmowały szmery i krzyki nocy. Nowe głosy słyszalne były z dużo większej odległości. W Chobe obserwowaliśmy jak tarcza słońca niknie nad rozlewiskami rzeki, a w tle oczywiście kończyły kolejny dzień słonie. Zachód słońca nad Zambezi w Victoria Falls oglądaliśmy z pokładu turystycznego stateczku. Najpierw był dzień, potem zrobiło się wokół czerwono, a potem bardzo szybko świetlisty dysk zanurzył się w wodzie. O ile nad Wodospadami Wiktorii przy obserwacji zachodu słońca towarzyszyło nam wielu ludzi to pierwszy zachód nad pustynią spędziliśmy tylko w naszej grupie. Z jednej strony płaskowyż z coraz ostrzej rysującymi się skałami. Z drugiej dalej pustynia, a na niej biegnące w oddali antylopy. Zatrzymaliśmy samochód i dłuższą chwilę patrzyliśmy jak znika jaskrawo czerwona kula. Następnego dnia ruszyliśmy w drogę jeszcze po ciemku i wschód połączył się ze śniadaniem na pustyni. Kolejny wieczór to ponownie pustynia – tym razem oglądana z okien wolno jadącego pociągu. Jakby nierealny świat za oknem i elegancko urządzony wagon klubowy z panoramicznymi oknami, a pod bokiem steward gotowy do zaserwowania kolejnego drinka. Zachód nad Walvis Bay to słońce niknące w morzu i molo odcinające się czarną sylwetką na jego tle. A jeszcze wczesny poranek w Windhoek, kiedy widać jak miasto budzi się ze snu. I pochmurny i deszczowy Kapsztad. I następnego dnia słoneczny Kapsztad. Cała podróż była wypełniona zachodami słońca. Nie wiem który z nich był najpiękniejszy.
Zobacz zdjęcia:
Namibia
,
Botswana
Namibia - wybierz obszar, który cię interesuje:










































