Po dwudziestu godzinach dojeżdżamy do Quetty. Plac gdzie zatrzymują się autobusy jest pełen dołów i wygląda jak kompilacja całej drogi, po której jechaliśmy plus błoto...
Autostopem do Indii (część 3, Pakistan , Indie - Pendżab)

Pawel Palasz2003-12-02 21:10:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.33 z 5.00. 9 głosów oddanych
/>
Biorę ryksze do parku,gdzie znajduję trochę wyższej kultury. Jakiś klub golfowy itepe. Wpadam do muzeum Sighów pełnego obrazów bitew z Anglikami i różnej broni, armat, noży. Po wyjściu idę do najbliższego cienia i zasypiam na ławce nie niepokojony przez nikogo. Wokół buszują jakieś egzotycznie kolorowe ptaki.
Ryksza zabiera mnie do najblizszgo kina. Grają coś indyjskiego, mniejsza o tytuł, wjazd 10 rupii więc co mi szkodzi zobaczyć jak wygląda kino w Pendżabie. Kiedy znajduję w ciemności wolne siedzenie i tłum przede mną się rozrzedza widzę wreszcie ekran.
Uderzenia, przesadzone świsty i jęki czyli typowy film Karate. Jakaś walka gangów na bejsbole. Nagle przyjeżdża wielki policjant bardzo małym samochodem i wszyscy wymiekają, ale on zamiast ich tłuc zaczyna śpiewać a gangsterzy robią za chórki. Jestem lekko zdezorientowany. Inna scena. Jakiś gówniarz wisi uwięziony nad basenem z którego skacze do niego plastykowy krokodyl, który chce go udziabać - znaczy się tortury. Inna scena. Główny bohater ratuje z podobnej opresji bohaterkę, wskakując przez okno na białym koniu, ale zaczynają go bić oprawcy i w zasadzie przegrywa. Dlatego też pod gradem ciosów siada w pozycji kwiatu lotosu. Cały czas dostaje boksy jednak nie przeszkadza mu to zacząć medytować. Chyba nawet nuci mantrę. I gdy zdaje się, że to na nic jego koń zaczyna kopytami boksować tych złych. Pełne kuriozum. Hindusi zamiast się śmiać oglądają w napięciu. Inna scena. Bohater znów walczy przeciwko chyba czterdziestu zabijakom i ponieważ w tej rzeczywistości ciosy nie wyrządzają żadnej szkody nie może w żaden sposób ich pokonać. Po jakiś dwudzistu minutach takiej zabawy z fontanny wyskakuje dwóch jego kumpli żeby mu pomóc. Cały czas zastanawiam się jak się tam dostali. Kanalizacją dopłyneli czy też siedzieli cały czas pod wodą i czekali na bardziej dramatyczny moment.
Generalnie film się składa z kilkunastu nowelek, z których każda jest kompilacją musicalu, filmu walki rodem z Hong Kongu i Wisznu wie czego. Całość trwa chyba trzy godziny. Jak dla mnie to starczy mi na całe życie.
Idę coś kupić i robię błąd kupując używane sari i to nie z jedwabiu ale za to złote, za sto rupii. Będzie mnie boleć moja głupota. Za to za taka samą cenę kupuję fajny wełniany szal.
Wracam piechotą i po drodze doczepia się do mnie jakiś gówniarz i nie chce odejść chyba, że dam mu 10 rupii. Nieźle się ceni. Gnębię go ciągnięciem za ucho, ale to nic nie daje.
Do noclegowni w świątyni przyjechali nowi ludzie. Jest dziewczyna z Holandii, od ponad dziesięciu miesięcy w trasie. Ja dopiero zacząłem, a i tak za dwa miesiące muszę wracać. Razem idziemy oglądać przeniesienie księgi. Siedzimy nad brzegiem świętego, jak prawie wszystko tutaj, jeziora gdy ośmielone dosiadają się do nas jakieś młode Hinduski i zaczynają rozmowę z moją znajomą. Ze mną by im oczywiście nie wypadało.
-Skąd jesteś ?
-Z Holandii - odpowiada Anik
-To w Ameryce ?
-Nie, w Europie
-Gdzieś blisko Florydy ?
Znajomość geografii przez tubylców jest porażająca
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
,
Indie
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:











































ania, 2008-08-19 22:20:02