• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Laos..

zoch Wyświetlono: 1201 razy 2003-11-29 21:16:04
  Ocena:2.92 (37 głosów)


13.09.1999 przepłynęliśmy Mekong i tym sposobem dotarliśmy do Huay Xai, pierwszego miasta w Laosie...
Po szybkim dopełnieniu formalności granicznych wymieniliśmy pieniądze ( 1 B = 238 Kipów, na mieście 1B = 250 Kipów ) i zaczęliśmy szukać noclegu. Ceny w hotelach kształtowały się na poziomie 2,5-6$ za dwójkę. Nasz pokój, w cenie 3$, miał łazienkę i był bardzo fajny. Za to jedzenie kosztowało 1-2 $ za obiad i było takie sobie. W sklepach wiele towarów sprowadzonych z Tajlandii i droższych niż na drugim brzegu rzeki ( np. lody Algida zamiast 13 B - 20B ). Cola kosztuje 5000 Kipów, woda 1500 Kipów. Wszędzie można płacić w Batach. Samo miasteczko jest przyjemne, ciche i spokojne. Na wzgórzu mieści się świątynia. Następnego ranka chcemy jechać do Nam Tha i Muang Sing. Udajemy się na bazar ( położony trochę poza miastem - dojazd 1500 Kipów ), skąd jeżdżą ciężarówki w tamtym kierunku. Spotykamy tam już kilku białych, jadących w tym samym kierunku. Jednak okazuje się, ze droga jest w złym stanie i na razie nic nie jeździ w tym kierunku ( potem dowiem się, że podróż była jednak możliwa, należało po prostu nalegać ). Za kolejne 1500 Kipów jedziemy na przystań. Najpierw chcemy płynąć w dół rzeki ( do Xieng Kok ), ale nic tam nie płynie. Nie chcemy płynąć szybką łodzią ( czółno z motorem, dość niebezpieczne ), więc wyruszamy normalną łódką do Pakbeng o 11:00 ( 150 B ). Po drodze widoki są wspaniałe - dżungla, wzgórza i toczący leniwie swe wody Mekong.

Około 17:00 docieramy do Pakbeng. Na miejscu znajdujemy dość prymitywny hotel za 5000 Kipów od osoby ( wszystkie są podobne ). W wiosce jest kilka knajp nastawionych na turystów, ale ceny są tam wysokie i porcje raczej małe ( np. ryba 10 000 Kipów to tylko mały kawałek ). Można za to zjeść chińską zupkę z makaronem za 3500 Kipów. Nie ma też problemów z zakupem trawy ( 3000 Kipów za torebkę ). Przed zmierzchem wybieramy się na małą przechadzkę po okolicach. Wszędzie jest bardzo ubogo, ale jednocześnie przepięknie. Przez kilka godzin wieczorem w części wioski jest elektryczność z generatora. Rankiem łódź odpływa do Luang Prabang, my jednak ( wraz z innymi białymi ) wsiadamy do starej chińskiej ciężarówki, która zawiezie nas do Udomxai. Droga ma fatalną nawierzchnię. Trochę siedzę w środku, a trochę stoję na zewnątrz ( z tyłu samochodu jest specjalna kratownica ). Podczas kilku postojów mijamy prymitywne, aczkolwiek bardzo malownicze wioski. Duże wrażenie robi tankowanie - z pompa z rurką w jednej z chat. Tuż przez dojazdem do celu zatrzymujemy się i musimy zapłacić za podróż. Chcą od nas więcej niż od miejscowych, bo falang ( cudzoziemiec ) musi płacić więcej ! W końcu jednak nasz upór doprowadza do korzystnego dla nas rozwiązania.

W Udomxai jesteśmy około 17:00. Znajdujemy guesthouse za 5000 Kipów od osoby ( mieszkamy razem ze spotkanym w podróży Szwajcarem ).
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • pawel / 2006-05-31
    podawanie cen jest bardzo przydatne, to ze tobie sie to nie przydata nie jest powodem narzekan. pozdrawiam
  • Be / 2005-11-05
    Strasznie upierdliwe jest to, ze ciagle podajesz ceny. Piwo zas tyle, zupka za tylre, lodka za tyle, hotrel za tyle. Ma sie wrazenie, ze zaraz podasz cene zachodu slonca albo ile kosztowaly fale Mekongu. Urodziles sie z kalkulatorem w rece? Odpusc troche, bo to gbrzmi tak, jakbys wszystko przeliczal na kase.
LaosWybierz obszar który Cię interesuje

LaosChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju