13.09.1999 przepłynęliśmy Mekong i tym sposobem dotarliśmy do Huay Xai, pierwszego miasta w Laosie...
Laos..
Zoch2003-11-29 21:16:04
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Wraz ze spotkaną parą Izraelitów chcemy jeszcze zobaczyć jedną jaskinię, więc przepływamy rzekę ( 1000 Kipów w jedną stronę ) i idziemy zgodnie z mapą. Jednak odległość jest znacznie większa, robi się ciemno, więc zawracamy. Następnego dnia z przerażeniem odkrywam, że kurs w miejscowym banku, to tylko 1 B = 100 Kipów. Na przystanku przy bazarze wsiadam do tuk-tuka, który zawiezie mnie do Vientiane ( 6 000 Kipów ).
W czasie podróży Vientiane widzę liczne zalane pola i domy. Później przeczytam, że to odprysk tajfunu spowodował liczne powodzie. Po kilku godzinach jestem na miejscu. Najpierw idę do ambasady Tajlandii po wizę. Okazuje się, że zmianiła ona swoją siedzibę i muszę zapłacić 2 000 Kipów za krótką jazdę tuk-tukiem. Na miejscu dowiaduję się, że czeka się na wizę 3 dni robocze, ale ponoć Polacy nie muszą mieć wizy ! Mimo moich obaw pracownik ambasady potwierdza tą informację. Ucieszony, zaczynam szukać noclegu. W większości miejsc ceny kształtują się na poziomie 5-6$/noc. Jednak znajduję Wonderland Guesthouse II, gdzie w bardzo przyzwoitym dormitorium noc kosztuje 2$. Robię sobie przechadzkę po mieście - oglądam pomnik trzech słoni, odwiedzam kilka restauracji ( 12 000 za befsztyk, piwo 6 000 Kipów, cola 3 000 Kipów, naprzeciw mojego guesthouse hot-dog za 8 500 Kipów ). 22.09.1999 mam zamiar wyjechać do Bangkoku. Rano zwiedzam Vientiane. Zaczynam od Muzeum Rewolucji ( jak biali kolonizatorzy gnębili Laotańczyków, śmieszne i ciekawe ), a potem idę do Wat Si Saket. W tej świątyni, mieszczącej się niedaleko pałacu prezydenckiego, w niszach stoi ponad 8 000 posążków Buddy. Niedaleko jest Haw Pha Kaew mieszczący rzeźby Buddy, zebrane z licznych świątyń, zniszczonych przez najazd Tajów w XIX w, oraz kilka ładnych willi z czasów kolonialnych.
Oglądam też Patuxai, dziwaczny betonowy monument zwycięstwa, wzorowany na paryskim Łuku Triumfalnym ( zbudowany w latach 60`tych z cementu przeznaczonego pierwotnie na budowę nowego portu lotniczego Stamtąd jadę za 2 000 Kipów do Pha That Luang, wielkiej, pozłacanej stupy, pochodzącej z XVI wieku i będącej symbolem buddyzmu oraz Laosu. Przed budowlą znajduje się pomnik jej budowniczego króla Setthathirat. Wstęp do każdej świątyni kosztuje 500 Kipów. Utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie robię uciekając stąd jak najszybciej - mam dość kolejnej strasznej stolicy jednego z krajów trzeciego świata. Po zabraniu swoich rzeczy z hotelu, jadę na granicę ( 2000 na stację autobusową koło bazaru, 1 000 autobus nr. 14 do mostu przyjaźni, 25 000 autobus przez granicę ). Bez problemów opuszczam Laos, ale nie chcą mnie wpuścić do Tajlandii. Okazuje się, że urzędnikowi w ambasadzie się pomyliło - Polacy mogą dostać wizę tylko na lotnisku ! Wściekły wracam do Vientiane ( 20 B za tuk-tuk ). W ambasadzie mnie przepraszają i obiecują szybko wydać wizę ( ale papiery mogę złożyć dopiero jutro - dziś jest po godzinach przyjmowania wniosków ). Pobieram z mojej karty kredytowej 300 Bahtów i zdesperowany zaczynam nawet dowiadywać się o loty do Bangkoku ( Lao Aviation 75$, Tai - 125$ ). Następnego ranka składam podanie o wizę ( tranzytowa 200 B, normalna 300 B ) i przez cały dzień bezczynnie chodzę po mieście. Na słynnym Talaat Sao ( poranny rynek ) kupuję kilka tanich prezentów, wieczorem jem w knajpce nad brzegiem Mekongu. Ponieważ coraz więcej pada ulice zamieniają się w rwące potoki. 24.09.1999 odbieram wreszcie wizę i tym razem bez problemów opuszczam Laos. Mimo ostatnich przygód, żal mi wyjeżdżać. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę, a ten wspaniały kraj nie stanie się kolejnym turystycznym skansenem. Sabaidi !
Be, 2005-11-05 14:04:20
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:










































pawel, 2006-05-31 14:06:19