Klimatyzowany autobus mknąc przez mrok nocy dowiózł nas do wnętrza półwyspu Synaj do podnóża Góry Mojżesza. Była druga nad ranem, wysokość 1570 m n.p.m. Wyruszyliśmy w górę lekko nachyloną drogą wielbłądów.
Początkowo poruszaliśmy się w gęstym tłumie ludzi i wielbłądów. Raz po raz z ciemności dobiegały nas słowa: "Camel, camel" a znienacka wyłaniała się głowa wielbłąda i jego właściciel namawiający ze skorzystania z tego egzotycznego środka transportu. My jednak poruszaliśmy się na własnych nogach sunąc w czerń nocy przyświecając sobie latarkami.
Góra Synaj , 19,20 wrzesień 2004 r.
Ms2005-11-25 15:00:32
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.38 z 5.00. 8 głosów oddanych
Klimatyzowany autobus mknąc przez mrok nocy dowiózł nas do wnętrza półwyspu Synaj do podnóża Góry Mojżesza. Była druga nad ranem, wysokość 1570 m n.p.m. Wyruszyliśmy w górę lekko nachyloną drogą wielbłądów.
Początkowo poruszaliśmy się w gęstym tłumie ludzi i wielbłądów. Raz po raz z ciemności dobiegały nas słowa: "Camel, camel" a znienacka wyłaniała się głowa wielbłąda i jego właściciel namawiający ze skorzystania z tego egzotycznego środka transportu. My jednak poruszaliśmy się na własnych nogach sunąc w czerń nocy przyświecając sobie latarkami.
Oddaliwszy się od początku naszej drogi zatrzymaliśmy się, aby spojrzeć na niebo, a było na co popatrzeć! Z dala od miast i świateł zachwycił nas majestat gwiaździstego nieboskłonu. Nigdy nie widziałem jeszcze takiej ilości gwiazd! Jakąż rozkosz sprawiało nam chłonięcie obrazu tych mieniących się brylancików na czarnej tkaninie. Coraz rzadziej zapalałem latarkę aby nie tracić tego niezwykłego obrazu.
W trakcie wspinaczki mijały nas wielbłądzie karawany i liczne grupy obcokrajowców sunących na wierzchołek. Nie spodziewałem się, że będzie tu tyle ludzi! Po drodze napotykaliśmy górskie sklepiki gdzie można było trochę odpocząć i zakupić napoje. Po dwóch godzinach dotarliśmy do końca łatwej drogi wielbłądów i zaczynała się wspinaczka w skałach.
Nad horyzontem cudownie lśniła Wenus; można też było odnaleźć Saturna i porównać ich jasność z migoczącym Syriuszem. Rozpoczęła się wędrówka po stopniach wykutych w skale, zaczęło się robić coraz chłodniej. Dotarliśmy w końcu do ostatniego przystanku ze sklepikami. Tu uwijali się handlarze proponując koce do owinięcia się na szczycie przed chłodem i wiatrem. Nie wszyscy wierzyli, że z 40 stopni w dzień nad morzem, można będzie zejść do temperatur nieco powyżej zera. My byliśmy porządnie zaopatrzeni w górską
...
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































