Turcja 2005 - Trzy wulkany - Erciyes Dagi - część III
tojazwin Wyświetlono: 1037 razy 2005-11-20 15:28:52![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.56 (80 głosów) |
Turcja 2005 - Trzy wulkany - Erciyes Dagi
http://www.tompress.wroclaw.pl/
Dzień dziewiąty, 15. czerwca 2005:
W Kayseri wysadzają nas z autokaru po 4 rano. Co normalny człowiek może robić o takiej godzinie? Spać? Zła odpowiedź! Wyciągamy sprzęt i szukamy dogodnego miejsca, by sfotografować wschód słońca na nieźle stąd widocznej Erciyes Dagi. Mnie się udaje wdrapać na dach łaźni, a Skaner bajeruje dziadka pilnującego budowę i wchodzi na dziesiąte piętro nie wykończonego wieżowca; Mervin wybiera pilnowanie plecaków...
Potem montujemy jakieś śniadanie, aż nadchodzi ósma - odpowiednia godzina, by rozejrzeć się za hotelem. Zgodnie z przewidywaniami, zadowalamy się hotelem tuż przy dworcu, i tak będziemy stąd wracać do Antalii, więc przy okazji zostawi się depozyty. Cena 40 YTL za pokój trzyosobowy tez jest do przyjęcia, w przeliczeniu wychodzi to przecież niecałe dziesięć dolców na łeb.
Po odrobieniu zaległości w spaniu odwiedzamy naszą zaprzyjaźniona kebabczarnię w szewskim zaułku, potem z nudów włóczymy się po bazarze. Udaje mi się wreszcie kupić typową wschodnioturecką czapeczkę i parę drobiazgów na upominki. Nie ustajemy w poszukiwaniach gazu w nakręcanych kartuszach, ale nic z tego. Z rozpaczy wypijamy po browarze i idziemy do internetowej kafejki, nadać korespondencję. Po południu nad Kayseri przechodzi burza, przez kilkadziesiąt minut leje jak z cebra, ale potem widać śliczną tęczę.
Dzień dziesiąty, 16. czerwca 2005:
Po złożeniu depozytów w recepcji jedziemy autobusem na plac, z którego odjeżdżają dolmusy do Develi. Kierowca wysadza na tuz przy odpowiednim pojeździe, chłopcy jeszcze idą za chlebem i wodą. Podróż pod Erciyes Dagi trwa około pół godziny, kosztuje po dwa i pół miliona od osoby.
Wysiadamy koło kompleksu hotelowo-restauracyjnego, który służy w zimie narciarzom nawiedzającym Erciyes. Teraz panuje tu pustka. Idziemy się wpisać do książki wyjść w schronisku. Jesteśmy w tej chwili jedynymi kandydatami na zdobywców, poprzednia ekipa (Czesi, wcześniej Niemcy) była tu jakiś tydzień temu. W porówaniu z Suphanem to zresztą i tak tłok ;)
Decydujemy się skorzystać z wyciągu krzesełkowego. Kursuje on tylko na pierwszym odcinku, podjeżdżamy ledwie 250 na wysokość, chociaż dość sporo na odległość. Od strony wschodniej krater Erciyes Dagi jest otwarty i góra opada bardzo długim, łagodnym stokiem – obecnie zagospodarowanym przez infrastrukturę narciarską. Powyżej 2750 m jednak wyciągu już nie docierają, więc ostanie 1200 m w pionie pozostaje dla alpinistów.
Trzeba przyznać, że góra prezentuje się w wyższych partiach imponująco – ośnieżone strome stoki, skalne iglice i półkolista grań, wiodąca koroną krateru.
| Oceń relację |
Komentarze
TurcjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



























Wracają wspomnienia. Byłam tam ( tutaj ) z grupą przyjaciół z JELCZ w 1990 r. Pięć tygodni po najdzikszych bezdrożach tego pięknego i przyjaznego kraju.