Praga
zoch Wyświetlono: 1530 razy 2003-11-26 22:38:46![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.97 (37 głosów) |
Tak się jakoś złożyło, że nigdy nie byłem w Pradze, tak popularnym miejscu wyjazdów Polaków.
Postanowiłem naprawić to niedopatrzenie i wraz z Sylwią wybraliśmy się do stolicy Czech na "przedłużony weekend" od 3 do 5 sierpnia 2001. Najpierw chcieliśmy jechać autobusem, ale okazało się, że z dwóch kursujących tam linii, jedna
( Orbis ) nie jeździ w dogodne dla nas dni tygodnia, druga ( PKS ) ma już zarezerwowane powroty do połowy sierpnia. Zdecydowaliśmy się wiec na podróż koleją - bilet powrotny na kuszetkę 2 klasy kosztuje 290 zł.
Wyjechaliśmy wieczorem w czwartek, 2 sierpnia 2001. Podróż przebiegła spokojnie, choć jedna z współpasażerek dużo opowiadała o ponoć grasujących na tej trasie złodziejach ( miała nawet własne zamknięcie rowerowe ). Mieliśmy wcześniej zarezerwowany hotel ( 00420 2 243 20 202 - mówią po polsku, albo www.hotel.cz ), jednak na dworcu w jednym z licznych "kantorków" znaleźliśmy nocleg o o połowę taniej ( dwójka, wspólne łazienki, 300 Kc od osoby, 1 zł ÷ 9 Kc ). Spaliśmy w akademiku, niedaleko stacji metra Pavlova, w centrum miasta. Warunki nie były może zbyt luksusowe, ale dało się wytrzymać.
Wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Kupiliśmy bilety trzydniowe ( 300 Kc, nie wyjeździliśmy tyle, ale to jednak była duża wygoda ) i metrem dojechaliśmy do ścisłego centrum. Wysiedliśmy na Placu Republiki, skąd przeszliśmy pięknym bulwarem "Na prikope" do stacji Mustek. Po drodze wypiliśmy świetną kawę w jednej z kawiarni.
Potem już tylko kawałek dzielił nas od rynku Starego Miasta. Tu obejrzeliśmy pomnik Jana Husa oraz ratusz ze słynnym zegarem astronomicznym i ukazującymi się co godzina figurkami dwunastu apostołów. Przyjemność podziwiania uroków czeskiej stolicy psuły niestety tłumy innych turystów. Ceny w ścisłym centrum były również znacznie zawyżone w stosunku do innych miejsc. Z rynku przeszliśmy pięknymi, wąskimi uliczkami przez Stare Miasto do Rudolfinum, a potem nadbrzeżem do mostu Karola. Ten symbol Pragi był oczywiście wypełniony w całości wielojęzycznym tłumem turystów oraz różnego rodzaju sprzedawców. Przepiękne widoki rozpościerają się z wieży widokowej ( wstęp płatny ). Stamtąd wróciliśmy do naszego "miejsca zakwaterowania". Wieczorem, choć lekko padało, odwiedziliśmy kilka lokali. Ceny piwa w centrum wahają się od 20 do 50 Kc za Pilzner Uruqel. Warto jednak uważać - czasami cena przekąski np. precelków przekracza cenę samego piwa ...
Wracaliśmy piechotą, bo niestety metro kursuje tylko do godziny 23:00.
Następny dzień postanowiliśmy poświęcić na zwiedzenie drugiego brzegu Wełtawy. Niestety pogoda popsuła się - padało. Mimo to wyruszyliśmy. Przeszliśmy do Muzeum Narodowego, a później przez Plac Wacława.
Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności ponownego odwiedzenia Starego Miasta rynku. Przez most równoległy do mostu Karola przeszliśmy rzekę.
| Oceń relację |
CzechyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























