• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Podróż lądem do Indii - Persopolis...

Wyświetlono: 565 razy 2005-11-16 11:49:57
  Ocena:2.49 (57 głosów)


Podróż lądem do Indii - sierpień - październik 2001
http://www.republika.pl/liberwig1/





Jest 6.00 rano. Szaro, słońce jeszcze nie wzeszło. Kierowca wysadził nas na skrzyżowaniu do Persepolis. Zadupie. Zeszliśmy z drogi, na tyły jakichś zabudowań. Magda wyciągnęła śpiwór, rozłożyła go na warstwie tekturowych kartonów i śpi. A ja? Nie mam śpiwora, a ziemia jest twarda i zimna, po za tym ktoś musi spać, aby czuwać mógł ktoś... Klnąc w duchu Magdę za jej wygodnictwo, zauważyłem płonące ognisko, jakieś 200 metrów od nas. Siedziało przy nim dwóch mężczyzn. Zdecydowałem się podejść. Starszy był około 60-ki, drugi o połowę młodszy. Ojciec i syn? Odpoczywali. Tuż obok ogniska, z pękniętej rury wzbijał się gejzer wody. Pozdrowili mnie z daleka „salam”, odpowiedziałem skinieniem głowy. Uklęknąłem przy ognisku i wysunąłem ręce nad płomienie. Myślałem, że będą bardziej zaskoczeni moim widokiem, ale starszy tylko wskazał na mnie i na prowizoryczne obozowisko gdzie spała Magda i pokazał dwa palce, co miało znaczyć, iż wie, że jest was dwoje, następnie otoczył swoją głowę szybkim ruchem ręki, co oznaczało kobietę - zakryta głowa, i złożył ręce w geście snu. Skąd on to wiedział? Siedzieli tyłem do nas, po za tym było jeszcze ciemno. Oczywiście nie mówili po angielsku, ale wiedziałem, że na pewno są ciekawi, skąd się tu wziąłem. „Poland” nic im nie mówiło, więc jedyne co mi pozostało, to narysować niezgrabnie na piasku kontury kontynentu, z kolejnymi krajami jakie oddzielają Polskę od Iranu. Dopiero wtedy starszy pokiwał ze zrozumieniem głową i rzucił do młodszego - Lachestan... Może pamiętał jeszcze armię Andersa? Wydłubali z przygasającego ogniska, coś co wyglądało na ziemniaki, ale chyba nimi nie było. Odmowa przyjęcia poczęstunku byłaby obrazą dla gospodarzy, przypomniałem sobie wszystkie przyjęte szczepionki i nabrałem odwagi. Bulwy miały dziwny smak, do złudzenia przypominający pieczone ziemniaki, ale były bardziej tłuste lub wilgotne. Nagle młodszy zerwał się i pobiegł w kierunku stojącej kilkanaście metrów od nas lepianki. Sekundę potem wybiegł z uniesioną wysoko łopatą w rękach. Zamarłem. Był już tylko kilka metrów od ogniska, a ja nie byłem w stanie wykonać żadnego ruchu. Zanim zdążyłem się wyprostować mężczyzna minął mnie i zagłębił szpadel nieopodal pękniętej rury. Mężczyźnie nawadniali pole, pilnowali, aby kanały, którymi woda z pękniętej rury płynie w głąb upraw, nie zostały zamulone i zapchane przez nanoszony piasek. Widząc, że Magda zwija swój śpiwór, pożegnałem się. Godzinę później byliśmy w Persepolis. Zamierzaliśmy iść pieszo, choć nie bardzo wiedzieliśmy, ile to jest kilometrów. Na szczęście zatrzymał się jakiś samochód i kierowca zaproponował nam podwiezienie.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Adam / 2006-06-04
    Jestem wlasnie w drodze do Iranu, swietne zdjecia chyba zatrzymam sie w tym Persepolis choc nie planowalem go zwiedzac
IranWybierz obszar który Cię interesuje

IranChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju