CZAR I EGZOTYKA WSCHODU - AZJATYCKIE GRANICE / IRAN , PAKISTAN /
Czar i egzotyka wschodu - Azjatyckie granice /Iran, Pakistan/

Wg2005-11-06 15:20:15
Wyświetlono razy (ostatnio: )
się przemycić kilkanaście kanistrów taniego paliwa irańskiego.
Teraz kolej na odprawę na granicy pakistańskiej. Kiepskie murowane, niskie domki, lepianki i namioty… to przejście graniczne. Gdy odprawa się przeciągała, a „celników” chcących wyłudzić od nas trochę pieniędzy przybywało, za radą Marka Michale dałem sygnał do odjazdu, zdawało mi się przez pewien czas, że ktoś pędził za nami, ale udało nam się go zgubić na trudnej do jazdy pustynnej „tarce” Gdy już byliśmy daleko w pustyni i zatrzymali na nocny odpoczynek, jeden z kierowców TIRa opowiadał, jak to rano przekroczyli granicę i zbiegli groźni przestępcy z Europy… Trzy miesiące później, gdy część zespołu wracała już z wyprawy, na obszarze całego Beludżystanu były jeszcze rozwieszone listy gończe z moją podobizną! Nic przykrego może poza lewostronnym ruch, który przy zapchanych drogach ogromnymi kolorowymi ciężarówkami był b. niebezpieczny, już nas w tym kraju nie spotkało.
Ludzie byli tam b. przyjaźnie nastawieni do cudzoziemców, o czym wielokrotnie mieliśmy okazję się przekonać: Na obszarze b. niebezpiecznej prowincji Sind przez kilkaset kilometrów byliśmy eskortowani przez policję, z niezwykłą gościnnością przyjmowano nas w szałasach- lepiankach pełniących rolę schronisk górskich dla podróżujących nocą, w Multan gościły nas Ss. Dominikanki i przyjmował miejscowy biskup Josuf Patras, a szef Caritasu pakistańskiego w Lahore przez 10 dni pozwolił nam korzystać z miejscowego schroniska! Jednak prawdziwa „sielanka” dobiegła końca. Brak „Carnetu de Passage” sprawił, że mimo próśb i nalegań celnik hinduski okazał się tak stanowczy, że trzeba było wracać do Lahore i starać się załatwić żądany dokument na miejscu i w Islamabadzie. Niezwykła wprost życzliwość i pomoc szefa pakistańskiego Urzędu Celnego Ahmeda w Wagah sprawiła, że jeszcze dwukrotnie z granicy wracaliśmy z nieważną wizą do Lahore i tu nas przyjmowano! W końcu samochód trzeba było zostawić i winna niedopełnienia formalności z samochodem czwórka studentów postanowiła wracać stąd po zwiedzeniu Indii. Ja tymczasem z częścią bagażu / ok. 60 kg. /i z taką ilością pieniędzy, że wystarczyło jedynie na przelot do Australii, zdecydowałem się kontynuować podróż dookoła świata! Byłem niesłychanie zdeterminowany i gotowy ponieść wielkie ryzyko. Czułem , że jest to dla mnie może najtrudniejsza decyzja życiowa, wyzwanie losu, ale odważnym szczęście sprzyja pomyślałem! W Indiach w ciągu miesięcznego pobytu na przejazd z Delhi do Madrasu i utrzymanie wydałem zaledwie 50 USD! Bez pieniędzy, biletu wyjazdowego, zaproszenia i możliwości pracy / odpowiednia pieczęć w paszporcie / w Nowy 1993 Rok wylądowałem na lotnisku w Melbourne!
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
,
Iran
,
Indie
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















