Wyprawa na Dziki Zachód - dzień 26
enia Wyświetlono: 283 razy 2005-10-27 19:55:10![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.97 (75 głosów) |
Budzimy się o 6:00. Jest ciepło.
Budzimy się o 6:00. Jest ciepło. Szybko zwijamy namioty. Jedziemy na brzeg rafy (Reef). Niestety po ostatnich opadach deszczu nie możemy przejechać całej trasy Cathedral Valley, bo jedzie się tam przez rzekę i moglibyśmy się zakopać. Jedziemy od drugiej strony, tak daleko jak się tylko da. Wjeżdżamy na pustynię, nie ma drogi. W zasadzie jest to polna droga - Caineville Wash Road. Przez wertepy, błotniste koryta rzek, podskakując pod sufit, dojeżdżamy do Cathedral Valley. W dolinie sterczą olbrzymie kamienne "katedry". Większa - to Świątynia Słońca, mniejsza - Cathedral Valley - Świątynia Księżyca Księżyca. Wszystkie skały są tu w poziome paski w różnych odcieniach brązu, pomarańczu. Wysiadamy i idziemy kawałek po pustyni, do Świątyni Księżyca. Niedawno musiał tu być deszcz, bo jeszcze miejscami widać małe kałuże. Pustynia jest pełna życia, jest tu dużo świeżej zieleni, kwiatów i czegoś, co wygląda jak gruszki rosnące na oleandrze. w drodze powrotnej zatrzymujemy się przy Szklanej Górze - skale z krystalicznego, błyszczącego gipsu. Przejażdżka jest wspaniała. Dzięki wstrząsom bagaże tak się ubiły, że można robić zdjęcia przez tylną szybę, a z ostatniego rzędu można oglądać widoki przez przednią szybę. Proponujemy Pawłowi, żeby codziennie rano robił taką przejażdżkę i będziemy mieć luz w samochodzie.
Little Wildhorse Canyon Następnym punktem jest San Rafael Reef, a w zasadzie jej część - Little Wildhorse Canyon. Ogromny upał. Zabieramy wodę, jedzenie i w drogę. Wchodzimy do pięknego kanionu o bardzo wąskich i krętych korytarzach. Miejscami musimy wspinać się po skałach, a miejscami jest tak wąsko, że typowa Amerykanka na pewno zaklinowałaby się. Kanion jest trochę podobny do kanionu Antelope. Znowu podziwiamy piękne formacje skalne, niesamowicie wyrzeźbione korytarze. w jedną stronę idziemy 1,5 godziny.
Trzy siostry Odjeżdżamy i za parę mil decydujemy się na jeszcze jeden punkt. Za 4 $ (za wszystkich) wjeżdżamy do Goblin Valley State Park. Na początku pojawia się skała "Trzy siostry", którą nazwałam "Siostrzeńcy kaczora Donalda". Gobliny to takie stworki, gnomy, których są tu tysiące, wyrzeźbionych w miękkim piaskowcu. Znowu dominuje tu kolor brunatno czerwony.
Jedziemy już na kemping do Moab. Po drodze zatrzymujemy się w Visitor Center w Arches NP, aby zdobyć pozwolenie na zwiedzenie labiryntu skalnego Fiery Furnace. Musimy oglądnąć krótki filmik i wysłuchać pogadanki pani strażnik, o zachowaniu się w tym labiryncie. Nie wolno krzyczeć, mamy chodzić w grupie gęsiego, chodzić po skałach, a nie po wydmach, bo w piasku żyją krypto-cosie i nie można ich niszczyć. Dostajemy zgodę na cały jutrzejszy dzień.
W Moab jest kilka kempingów. Wybieramy taki z basenem.
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















