Jambo Mombasa!
Marzena Wyświetlono: 1512 razy 2003-11-23 16:16:31![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.34 (35 głosów) |
Jeśli chcesz poznać prawdziwą egzotykę, koniecznie wybierz się do Mombasy. Nie dziw się niczemu, chłoń wrażenia i... dziękuj Bogu, że mieszkasz w Polsce.
Droga wiodąca z lotniska do miasta jest zapowiedzią tego, co zobaczymy później. Wyboista, pełna wyrw, pozbawiona utwardzonych poboczy. Zamiast chodników lepianki, szałasy, budy, które pełnią funkcje sklepów, barów, domów. Sprzedawcy oferują kilka butelek coca-coli, kiść bananów, albo stare ciuchy. Nie wiadomo, czy stłoczeni obok kramów to handlarze, czy po prostu przechodnie odpoczywający przed dalszą drogą.
Wjeżdżamy na groblę wybudowaną przed laty przez Anglików. Łączy ona Mombasę, która jest wyspą, ze stałym lądem. Drewniane i gliniane budy zastąpiły niewysokie budynki - jedno, dwupiętrowe. Ale wszędzie tam, gdzie znajduje się choć trochę miejsca, natychmiast ustawiane są prymitywne stragany. Mam wrażenie, jakby jedynym zajęciem mieszkańców był handel.
Centrum - kilka wieżowców wetkniętych pomiędzy niskie kamienice. Mombasa nie jest miastem kontrastów. Tu wszystko tworzy spójną, biedną, zaniedbaną całość. Lepianki, fatalne drogi nie kłócą się z centrum, o którym nie można powiedzieć, że jest eleganckie. Dlatego miasto wciąż jest naturalne, "nieturystyczne", służące przede wszystkim mieszkańcom i przybywającym z całego świata marynarzom. A turyści? Cenią tę naturalność, ale wolą odpoczywać kilka kilometrów dalej, na wybrzeżach północnym i południowym pełnych luksusowych hoteli położonych tuż nad morzem.
Dumą drugiego co do wielkości miasta Kenii jest Fort Jezus - nieźle zachowana budowla z początku XVI w. Zbudowali go Portugalczycy według projektu Włocha, który tak go opracował, by atakujący byli w każdym punkcie wystawieni na ogień z bastionów. Z fortu rozciąga się piękny widok na ocean i najbogatszą dzielnicę Nyali z ładnymi willami. W dzielnicy tej mieszkają przede wszystkim hindusi. Z drugiej strony, z dachu Domu Omańskiego zupełnie inny widok - Stare Miasto, w którym królują muzułmańskie meczety.
Milionowa Mombasa ma mnóstwo świątyń. Najpiękniejsze są hinduskie - czyste, kolorowe, zadbane, pełne rzeźb i płaskorzeźb. Tuż przy Starym Mieście znajduje się jedna z najpiękniejszych - z drzwiami, na których wyrzeźbiono postaci wszystkich hinduskich świętych. Obok meczety i chrześcijańskie kościoły. Wygląda na to, że w Mombasie żyją w zgodzie wyznawcy różnych religii.
W wąskich uliczkach Starego Miasta mnóstwo sklepów z pamiątkami, tkaninami, biżuterią. Nie radzę jednak robić tam zakupów. Ceny są wyśrubowane, a sprzedawcy niechętnie się targują. Budynki pokryte zawilgoconym tynkiem wydają się nie odnawiane od lat. O ich świetności przypominają jedynie balkony, jakby żywcem przeniesione znad basenu Morza Śródziemnego. Gdy wychodzę ze sklepu prowadzonego przez hindusa, podbiega do mnie czarnoskóry handlarz. - To ze mną powinnaś robić interesy, ja jestem tutejszy, on jest przybyszem - mówi z wyrzutem.
| Oceń relację |
Komentarze
KeniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















Opis miasta i komentarz są interesujące, ale bardzo uproszczone. Oceny obiektywnej można się dokonać po dłuższym pobycie, po bezpośrednich kontaktach z ludźmi i po wczuciu się w rzeczywistość Afryki. Nędza nie może przerażać, co oczywiście nie oznacza jej akceptacji. Mombasa to najbardziej niezwykłe miasto jakie było mi dane oglądać. Nie jest sloganem, ale głęboką prawdą, że kto nie zrozumie (polubi) Mombasy nie zrozumie Afryki. W Mombasie czas stanął, pomimo tego, że jest ona (i zawsze była) oknem na świat Afryki Wschodniej.
Mombasa zapewnia prawdziwy szok kulturowy nawet doświadczonemu podróżnikowi. Jest to szczególne miasto Czarnej Afryki, o niepowtarzalnej mieszance cywilizacyjnej. Spotkasz tu nędzarzy z pustynnego Czadu i wygłodzonej Etiopii, uciekinierów Tutsi z Ruandy i Burundi, niebezpiecznych Somalijczyków i migrujących za pracą kikujuskich wojowników, arabskich handlarzy niewolników i dumnych Masajów. Wszechwładnie panuje swahili, a więc język z grupy bantu, jednak mieszają się z nim inne, głównie z grupy nilockiej i kuszyckiej, zupełnie zresztą dla większości niezrozumiałe. W dzielnicy portowej słychać słowa arabskie - potomków najeźdźców z Sułtanatu Zanzibaru i hinduskie - potomków budowniczych linii kolejowej, a nawet chińskie - sam już nie wiem jaką zawieruchą dziejową przywiane. W tym tyglu osobliwości najtrudniej spotkać białych i prawie nie sposób usłyszeć jakikolwiek język europejski. I nie ma w tym nic dziwnego, zważywszy, że w całym kraju mieszka zaledwie 4000 Europejczyków z obywatelstwem kenijskim i najwyżej drugie tyle, bez.
Zachęcam do podróży tylko tych, którzy kochają przygodę (i ludzi), i tych, którzy nie oczekują klimatyzowanych pomieszczeń i zgiętych w pas kelnerów. Może innym razem napisze coś więcej.
Planuje wyjazd na przyszly rok, mam na to wielka ochote. Chcialam zapytac tych, ktorzy przezyli tego typu wakacje, czy wyjazd z malym dzieckiem (3 latka) jest bezpieczny? Mam na mysli warunki, ktore opisujecie jako luksus ale w wydaniu egzotycznym...wiadomo, ze maluch ma swoje wymagania, ktorym czy sie chce czy nie trzeba sprostac. Marzy mi sie przezycie opisywanego safarii cala rodzina.
Byłam tam w listopadzie 2007r.Zgadzam się z tym co opisałaś.Dodam tylko,że w drodze z lotniska pierwszego dnia zadawałam sobie pytanie poco ja tu przyjechałam,przecież nie tego się spodziewałam,chciałam spędzić luksusowe wakacje.Jeśli ktoś na to liczy to niech wybierze inne miejsce.Owszem hotele są całkiem w porządku ale z tym luksusem to trochę gorzej.Jest ale taki jakiś egzotyczny.Nędza za strzeżonym płotem hotelu żle na mnie wpływała.Mombasa była dla mnie tak egzotyczna,że chyba największym nieszczęściem dla mnie byłoby pozostanie tam na stałe.
Dobre doświadczenie.Z ulgą wylądowałam na lotnisku w Warszawie.
W sumie wakacje były wspaniałe.Polecam każdemu z tym,że trzeba wziąć pod uwagę tę niepowtarzalną egzotykę.Oddzielna sprawa to safari ! Niezapomniane wrażenia!Tego nie można sobie wyobrazić.Kto może niech jedzie.Pozdrawiam wszystkich którzy już byli w Keni i tych którzy się tam wybierają !