Jest godzina 2:30. Piątka odważnych wyrusza na Mt. Whitney (4417 m n.p.m.): Ania, Ewa, Jurek, Mały Paweł i Paweł. Wszyscy wstajemy aby ich pożegnać. Ale my za chwilę wrócimy do ciepłych śpiworów, a oni niosą ciężkie plecaki pełne picia, jedzenia ciepłego ubrania i lekkiego na upał. Po nich, z kempingu odjeżdżają jeszcze dwa samochody. Kładziemy się spać.
Wyprawa na Dziki Zachód - dzień 19.




Enia2005-10-27 19:40:48
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Jest godzina 2:30. Piątka odważnych wyrusza na Mt. Whitney (4417 m n.p.m.): Ania, Ewa, Jurek, Mały Paweł i Paweł. Wszyscy wstajemy aby ich pożegnać. Ale my za chwilę wrócimy do ciepłych śpiworów, a oni niosą ciężkie plecaki pełne picia, jedzenia ciepłego ubrania i lekkiego na upał. Po nich, z kempingu odjeżdżają jeszcze dwa samochody. Kładziemy się spać.
Lone Pine - kemping na pustyni Wstaję o 8:00. Noc była bardzo ciepła. Namiot mamy rozbity na lekko pochylonym terenie, więc całą noc zjeżdżałam w dół i karimata mi się składała. Wreszcie pierwszy dzień zupełnego luzu. Jak dobrze, że nie zdecydowałam się na zdobywanie góry. Myjemy się w potoku, jest coraz cieplej. Patrzymy w góry i zastanawiamy się, gdzie już doszli nasi śmiałkowie. Jest tak gorąco, że grzejemy sobie wodę na słońcu i w ciepłej myjemy głowy. Dobrze, że namioty mamy rozbite pod drzewami, bo jest trochę cienia. Jesteśmy na pustyni. Na kempingu pojawiają się koliberki.
Lone Pine - spacer po pustyni Z Basią wybieramy się na daleki spacer wzdłuż drogi dojazdowej do kempingu, przyjemnie wieje wiatr. Z tyłu piętrzy się Mt Whitney, nasi gdzieś tam są w tym wielkim upale. Przed nami Alabama Hills i słone jezioro.
zachód słońca nad Mount Whitney Koło 16:00 zabieramy się do przygotowania posiłku dla naszych zdobywców, wrócą na pewno bardzo zmęczeni. Robimy różne sałatki warzywne i owocowe. Przygotowujemy ryż, makaron. A z papieru toaletowego przygotowujemy transparent "Witajcie zdobywcy Mt Whitney". Piszemy szminkami i kredkami do oczu, wychodzi nawet nieźle. Na razie nie możemy go rozwiesić, bo zerwał się bardzo mocny wiatr. Czekamy z niecierpliwością. Według wstępnych planów mieli wrócić koło 17:00, a już jest 18:30, zachodzi słońce i ich dalej nie ma. uczta dla zdobywców Mt Whitney Są, przyjechali po 19:00, szybko rozwieszamy transparent. Są strasznie zmęczeni. Ania kuleje, bardzo poważnie stłukła sobie kolano. Szybko idą się umyć, dla nich też mamy przygotowaną nagrzaną ciepłą wodę. Wszyscy zasiadamy do posiłku. Idziemy spać o 21:00, bo rano trzeba wcześnie wstać.
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:













































