• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Wyprawa na Dziki Zachód - dzień 18.

enia Wyświetlono: 457 razy 2005-10-27 19:39:14
  Ocena:3.15 (53 głosów)


Wstajemy o 5:30. Pełni wrażeń po wczorajszej przygodzie. Dzisiaj mój drugi dzień jazdy na przednim siedzeniu.

Wstajemy o 5:30. Pełni wrażeń po wczorajszej przygodzie. Dzisiaj mój drugi dzień jazdy na przednim siedzeniu.


sekwoja General Sherman Najpierw sekwoja General Sherman Tree w Sequoia NP. Jest to pierwsza pod względem wielkości żywa rzecz na świecie. Ma 84 metry wysokości, 11 metrów średnicy u podstawy i około 3000 lat. Te drzewa naprawdę robią wrażenie. sekwoja w plasterku I jest też sekwoja w plasterkach, to znaczy jeden plasterek z sekwoi, która została ścięta i przewieziona w 1875 r do Filadelfii na wystawę, żeby udowodnić, że takie ogromne drzewa na prawdę istnieją.


Niestety szlak Congress Trail, którym chodzi się między sekwojami, oglądamy tylko z daleka, bo jest w remoncie.


Jedziemy dalej. Wkoło ślady po pożarach. Sekwoje się nie palą, a ogień jest im potrzebny, żeby mogły otworzyć się szyszki.


Moro Rock Następny punkt programu to Moro Rock (2050 m). Wysoka kopuła wyrastająca z zieleni, granitowy monolit, z którego rozciąga się widok w promieniu 160 mil. Ale najpierw trzeba wyjść na górę, po stromych schodach wykutych w skale. Dobrze, że są barierki, bo w dole jest głęboka przepaść.


droga do Lone Pine Opuszczamy Sequoia NP i jedziemy do Lone Pine. W linii prostej jest to niedaleko, ale niestety droga prowadzi dookoła. Najpierw jedziemy niesamowitymi serpentynami. A potem autostradą 99, którą jedzie mnóstwo super ciężarówek. Jakie one są czyste i kolorowe.


Wjeżdżamy już w tereny pustynne. Pojawiają się drzewa o nazwie Joshua Tree - jest to gatunek juki. Mijamy sady pomarańczowe, oliwkowe. Jest coraz większy upał, coraz mniej zieleni. Przejeżdżamy obok słonego jeziora. Lone Pine Dojeżdżamy do miasteczka Lone Pine w Inyo National Forest. Tutaj Paweł musi załatwić pozwolenie na jutrzejszą wyprawę na Mt. Whitney. Wybiera się tylko 5 osób: Ania, Ewa, Jurek, Mały Paweł i Paweł, który będzie ich prowadził. Każdy z wędrowców dostaje specjalną pomarańczową tekturkę z przykazaniami jak się zachowywać na wyprawie, na której musi się podpisać i przypiąć ją do plecaka.


Teraz jeszcze tylko na kemping. Mijamy poszarpane skały osadowe - Alabama Hills. Na jednej skale wymalowane ogromne usta. Kemping jest bardzo surowy, na pustyni, nad potokiem, ale jest trochę drzew. Rozbijamy namioty wśród ostrych suchych kęp krzaków i dużych głazów. I coś czego jeszcze tu nie doświadczyliśmy - śmierdzące, pełne much WC.


Lone Pine - zachód słońca Oglądamy przepiękny zachód słońca nad Mt. Whitney. i myjemy się w zimnym potoczku, bo na kempingu, są tylko kraniki z wodą do picia. Jak ktoś bardzo chce, to prysznice są w miasteczku.


Idziemy spać dość wcześnie, koło 21:00, aby dać się wyspać tym, którzy jutro wybierają się w góry.


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju