Argentyna i Urugwaj
Kinga Wyświetlono: 2388 razy 2003-11-23 13:43:11![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.03 (66 głosów) |
Wczoraj troche jak po grudzie i pod wiatr (w doslownym znaczeniu!). Dzis nie przestaje wiac, ale idzie nam jakby z wiatrem, wszystko samo sie uklada...
11 grudzien 2000
Wczoraj troche jak po grudzie i pod wiatr (w doslownym znaczeniu!). Dzis nie przestaje wiac, ale idzie nam jakby z wiatrem, wszystko samo sie uklada. Idac rano ulica widzimy pomieszczenie z internetem. Pytamy ile kosztuje godzina. "Nic - tu jest publiczny, darmowy dostep". Wiec korzystamy. Ja nadrabiam zaleglosci w korespondencji, Chopin znowu dopracowuje nasza stronke. Po poludniu dopiero udaje nam sie wydostac na droge. Ale dzis nie stoimy dlugo. Jeden krotki stop do rozjazdu na Puerto Madryn, ale nie skrecamy, jedziemy dalej na polnoc. Zabiera nas czlowiek i wiezie kilka godzin do Viedma. Jutro bedzie kontynuowal - prosto do Buenos Aires i mozemy sie zabrac. Jestesmy umowieni na stacji benzynowej. Gosc nocuje w hotelu. My gotujemy sobie w parczku na glownym placu, po czym rozgladajac sie za noclegiem pytamy ludzi, ktoredy do rzeki. Pokazuja nam kierunek, po chwili wolaja i zapraszaja do siebie na noc. Dziewczyna w naszym wieku, mezczyzna w wieku mojego ojca, ale dobrana, szczesliwa para. Do pozna w nocy rozmawiamy popijajac mate.
12 grudzien 2000
Buenos Aires. Spedzilismy dzien w samochodzie przejezdzajac sprawnie tysiac kilometrow. Chopin troche prowadzil. Co za zmiana. Z mrozacego wiatru na wilgotny upal. Ponad 30 stopni, a przy tej wilgtnosci wydaje sie znacznie wiecej. Zatrzymujemy sie u Felixa i jego rodziny. Felix to ten kierowca ciezarowki, ktory podwiozl nas do Ziemi Ognistej dwa tygodnie temu i zaprosil do siebie.
13 grudzien 2000
Dzien przemierzania na piechote stolicy. Olbrzymie, ruchliwe, tloczne, halasliwe, drogie miasto, w ktorym znajdujemy sie nagle po paru tygodniach na pustkowiach Patagonii. Same dostanie sie do centrum i powrot do dzielnicy naszych gopodarzy pochlania prawie nasz dzienny budzet. Staramy sie dowiedziec czegos na temat statkow do Australii, ale nie jest to latwe. W polskiej ambasadzie milo nas przyjmuja, ale nie maja wiele informacji. Dostajemy namiar na jedno biuro, w ktorym pracujaca tam Polka tez nie jest w stanie nam pomoc. Coz... spodziewalam sie, ze nie bedzie to latwe.
Na pocieszenie wywolujemy moje zdjecia - od Ekwadoru, przez Peru, Czile az do teraz. Nie moge sie napatrzec.
14 grudzien 2000
Nie wiem ile kilometrow robimy dzis pieszo po ulicach Buenos Aires. Od centrum do portu i od jednej agencji morskiej do drugiej. Niestety, wiekszosc agencji nie ma statkow plywajacych w interesujacym nas kierunku. Ciezko tez zdobyc jakiekolwiek informacje. Dopiero pod koniec dnia udaje nam sie zdobyc liste z adresami i telefonami wszystkich agencji morskich w stolicy. Jutro bedziemy dzwonic.
15 grudzien 2000
Poad 6 dolarow wydajemy rano na telefony i dowiadujemy sie tylko, ze jedna agencja ma statek wyplywajacy 19 i drugi 27 grudnia do... Singapuru, gdzie robia "transbordo" (przeokretowanie?) na inny statek do Australii. Zawsze to jakas opcja.
| Oceń relację |
UrugwajWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













