• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28277
  • Porad: 18790
  • Postów: 112497
  • Tematów: 10278

Wyprawa na Dziki Zachód - dzień 4.

enia Wyświetlono: 1120 razy 2005-10-27 18:59:56
  Ocena:2.82 (110 głosów)


Wstajemy o 6 rano, noc znowu była zimna, jesteśmy przecież w górach na wysokości 2000 m. Woda w strumyku jest tak zimna, że nie da się w niej zmoczyć ręki, a co tu mówić o myciu. Zwijamy namioty i o 7:30 jesteśmy gotowi do drogi.
Wstajemy o 6 rano, noc znowu była zimna, jesteśmy przecież w górach na wysokości 2000 m. Woda w strumyku jest tak zimna, że nie da się w niej zmoczyć ręki, a co tu mówić o myciu. Zwijamy namioty i o 7:30 jesteśmy gotowi do drogi.


Snake River Dzisiaj mamy w planie zwiedzanie parku Grand Teton. Przez park przepływa rzeka Snake, faktycznie wije się jak wąż. Zatrzymujemy się na kilku punktach widokowych, żeby zrobić zdjęcia.


Idziemy do jeziora Leigh. Piękne jezioro w lesie, nad którym góruje Mount Moran (3842 m n.p.m.). jesteśmy w krainie niedźwiedzi Po drodze mijamy tabliczkę z ostrzeżeniem, że znajdujemy się na terenie, w którym są niedźwiedzie. Paweł znowu nas straszy, mówi jak należy zachowywać się w przypadku kontaktu z misiem. Ale co z tego, występują dwa gatunki niedźwiedzi: grizzly i czarny (który wcale nie musi być czarny), a przy każdym należy się zachować inaczej. Tylko jak go rozpoznać? Poprosić, żeby się przedstawił? Po krótkim odpoczynku nad jeziorem - wracamy. Niedźwiedzia nigdzie nie było, ale podglądamy kąpiące się łosie.


jezioro Jenny Podjeżdżamy do jeziora Jenny. Wybieramy się do Cascade Canyon. Każdy jest zaopatrzony w wodę, o czym stale przypomina nam Paweł. Najpierw musimy przedostać się na drugą stronę jeziora. Trasę można skrócić wybierając rejs łódką, ale my jesteśmy ambitni i wędrujemy na piechotę wkoło jeziora. Jest piękna, słoneczna pogoda, trochę wieje. A potem w górę, do wodospadu Hidden Falls. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na chwilę nad jeziorem, żeby zamoczyć nogi. Mały Paweł próbuje pływać, ale woda jest bardzo zimna.


Jackson Lake z Signal Point Teton Park Road podjeżdżamy na Signal Point, skąd mamy piękny widok na całą okolicę.


W Colter Bay Visitor Center zwiedzamy muzeum sztuki Indian.


Lasy spalone w 1988 r Opuszczamy park Grand Teton i kierujemy się w stronę Yellowstone National Park. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kilometrami, a może raczej milami ciągnące się spalone lasy. Wyglądają przerażająco. Sprawiły to pożary w 1988 roku, kiedy to spaliło się 36 % powierzchni parku.


Widzimy pierwszego bizona, a za chwilę pierwsze gejzery błotne gejzery błotne (Dragon Mouth Spring, Mud Volcano). Jeżeli przy drodze stoją samochody, a nie jest to punkt widokowy, to znaczy, że w okolicy są jakieś zwierzęta. Tym razem jelenie.


Zatrzymujemy się na kempingu Canyon Village. W toaletach jest prąd, ale woda tylko zimna. Przy wjeździe na kemping można się wykąpać. Gorący prysznic za 3$, bez ograniczenia czasu. Są tu też pralki.

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju