• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

A gdybym się kiedyś urodzić miał znów, to tylko we Lwowie...

mach Wyświetlono: 1215 razy 2005-10-23 20:01:35
  Ocena:2.38 (82 głosów)


A gdybym się kiedyś urodzić miał znów, to tylko we Lwowie...
www.machoney.prv.pl
www.beznazwy.xa.pl

Tym razem mniej egzotyczna podróż. Lwów – miasto, które przyciąga Polaków już samą nazwą. O zabytkach tego miasta napisano już wszystko, często jednak pomijając rzecz najważniejszą – klimat. Ten klimat czujemy już na granicy polsko – ukraińskiej w Medyce. Piesze przejście to miejsce gdzie wielu turystów „rezygnuje” już z Ukrainy. Wszyscy się przepychają, krzyczą, każdy chce być pierwszy. Do tego jakieś śmieszne deklaracje wypełniane dosłownie na głowie drugiego turysty – przemytnika...

Tuż za przejściem wsiadamy do marszrutki (odpowiednik polskiego busa), która zawieźć ma nas do Lwowa. Każdy kto wsiądzie do tej marszrutki doceni w pięć sekund polską komunikację. Tu zawsze są wolne miejsca nawet kiedy ich brak. Ludzie jadą przyklejeni do szyby i kiedy wydaje się już, że nikt się nie zmieści kierowca znów się zatrzymuje, bynajmniej nie po to żeby kogoś wysadzić...

O tym, że dojeżdżamy do Lwowa informuje nas podskakujące auto na lwowskim bruku. Ciężko przekonać się o tym fakcie wyglądając przez okno, gdyż skutecznie jest ono zasłonięte przez… pasażera przyklejonego do szyby. No chyba, że to my mamy to szczęście być „przyklejonym”.

Marszruta dowozi nas pod lwowski dworzec kolejowy. Na każdym kto ma przyjemność być pierwszy raz we Lwowie, budowla ta robi niesamowite wrażenie. Wybudowany ponad 100 lat temu, dominuje nad okolicą złocistą kopułą, na której trzepocze od wiatru ukraińska flaga. Spacer korytarzami lwowskiego giganta to prawdziwa wycieczka. Kilkanaście kas biletowych, śmierdząca poczekalnia, pięknie zdobione ściany i sufity oraz wszechobecny język polski. Polacy natychmiast są „wyławiani” z tłumu. Chwila moment i pada po polsku propozycja podwiezienia od taksówkarza lub oferta noclegu od babuszki…

Klimat przydworcowy taki jak w każdym dużym mieście na Ukrainie. Kilkanaście żebrzących dzieci, stragany i sklepiki, w których dominuje alkohol i o dziwo pijanych mniej niż przy polskim dworcu…

Wsiadamy do zatłoczonego tramwaju, który kieruje się do centrum miasta torami prowadzącymi po bruku, który wypierany jest w Polsce przez asfalt. Może nie jest komfortowy dla podróżujących ale obecność bruku podtrzymuje atmosferę Starego Miasta. Podchodzimy pod pomnik Adama Mickiewicza, jakby trochę zagubiony stoi nasz Adaś przy ulicy, po której mkną Wołgi i Łady. W tym miejscu nietrudno jest o kontakt z Polakiem, podobnie jak w Katedrze Najświętszej Maryi Panny. Miejsce szczególne dla Polaków na Ukrainie, największy ośrodek kultu rzymskokatolickiego w regionie, miejsce podtrzymujące tożsamość narodową poprzez odprawiane w języku polskim msze święte.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju