BIESZCZADY WSCHODNIE - Relacja z wyjazdu 30 IX - 2 X 2005
mach Wyświetlono: 1410 razy 2005-10-23 00:40:33![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.14 (152 głosów) |
Relacja z wyjazdu 30 IX - 2 X 2005
www.machoney.prv.pl
www.beznazwy.xa.pl
Znów w góry i znów na Ukrainę. Tym razem pasmo położone najbliżej granicy z Polską, tuż za Przełęczą Użocką (889 m n.p.m.), Bieszczady Wschodnie. Rezygnujemy z pociągu i bierzemy samochód, ale to nie dlatego że wraz z wiekiem stajemy się wygodniejsi a raczej z braku czasu. W celu ominięcia kolejek na polsko – ukraińskim przejściu w Krościenku, postanawiamy jechać przez Słowację. Od rana w deszczu przemierzamy trasę w kierunku przejścia słowacko – ukraińskiego w Ubli. Ku naszej uldze na granicy brak kolejek.
Wypełniamy karty emigracyjne, czyli popularne karteczki. Nikt nie zna odpowiedzi czemu one służą, no ale mus to mus. Odprawa jak na granicę z Ukraina bardzo sprawna. Wypytują nas o narkotyki, broń i psychotropki... Wymieniamy dolary na hrywny i w strugach deszczu po krętych drogach zbliżamy się do wsi Użok, gdzie planujemy zostawić samochód i ruszyć w góry. Przy wjeździe do wsi szlaban i strażnica graniczna. Sprawdzenie paszportów i podjeżdżamy pod sklep w Użoku.
Sklep to centrum kulturalne i rozrywkowe każdej wioski ukraińskiej. Sklepy w niczym nie przypominają sklepów w Polsce. Wiejski sklep to sklep ze wszystkim, to także sklepo-bar. Tu spotykają się wszyscy Ci co nie pracują, a takich jest większość a jeszcze jak pada deszcz to cóż robić w domu... Szybko nawiązuję rozmowę z lekko wypitym przedstawicielem użockiej społeczności lokalnej. Pytam gdzie możemy zostawić samochód, a on mi odpowiada, że przed sklepem. Świetna perspektywa, trzy dni będzie stał samochód przed sklepem. Na szczęście są mniej wypici pod sklepem. Jedna z kobiet proponuje nam pozostawienie pod jej opieką samochodu. Mieszka w ogrodzonym domu naprzeciw sklepu. Teraz już nic tylko iść w góry, ale pogoda fatalna. Pada od kilku godzin i nie zanosi się na poprawę.
Pytamy o kwaterę naszą kobietę. Udostępnia nam jeden pokój sporych rozmiarów. Jedno łóżko, dwa fotele i stolik, na którym stawiamy flaszkę... Wypijamy po kielichu z gospodarzem, a on zabiera nas do stodoły, gdzie jesteśmy świadkami narodzin prosiaków. Wydarzenie to powoduje, że wieczorem zostajemy zaproszeni przez gospodarzy na biesiadę. Poznajemy przy okazji innych ludzi. Jedne z nich sporych rozmiarów, bierze kombinerki i wyciąga prosiaki z kosza, a następnie konsekwentnie wszystkim łamie zęby. Jeden kwik w izbie i trzech Polaków mocno zszokowanych tym co wyrabia ukraiński Doktor Dolitte. To prawdopodobnie po to aby małe, nie pokaleczyły matce sutków ostrymi zębami. Kiełbasa, wódka, ziemniaki, piwo i błyskające flesze a rano ciężki ból głowy i świadomość, że przez dwa dni będziemy nosić dom na plecach.
Chmury wiszą bardzo nisko ale na szczęście dziś już nie pada.
| Oceń relację |
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


















