• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Brazylia

Kinga Wyświetlono: 2106 razy 2003-11-23 13:14:12
  Ocena:2.74 (61 głosów)


Balismy sie troche, czy sprawdza nas na granicy po wenezuelskiej stronie i odkryja, ze przejechalismy przez ich kraj nie tylko bez wizy, ale i bez pieczatki wjazdowej...
17 maj 2000
W koncu Brazylia!
Balismy sie troche, czy sprawdza nas na granicy po wenezuelskiej stronie i odkryja, ze przejechalismy przez ich kraj nie tylko bez wizy, ale i bez pieczatki wjazdowej. Okazalo sie, ze ani po jednej, ani po drugiej stronie nikt nie spytal nawet o dokumenty. Ale tym razem sami zglosilismy sie do biura po brazylijskiej stronie po pieczatke do paszportu. Tu okazalo sie, ze wszystkie nasze wysilki wlozone w zaszczepienie sie na zolta febre, oraz otrzymanie wizy (prawie 100 dolarow) okazaly sie bezcelowe. Pani wbila nam pieczatki nie pytajac ani o wize, ani o szczepionke. Ale wazne, ze jestesmy. I tym razem legalnie. Przez trzy miesiace mozemy podrozowac po tym przerazajaco olbrzymim kraju. Inna rzecz, ktora nas troche przeraza to jezyk. Portugalski niby podobny do hiszpanskiego, ale poki co nie rozumiemy wiele, tzn. prawie nic. Dobrze przynajmniej, ze oni rozumieja hiszpanski, ciekawe tylko czy wszedzie, czy tylko tu przy granicy. O.K. czas ruszac. Poki co jest tylko jedna droga na poludnie, potem zastanowimy sie co dalej.
Wieczor. Wioska, ktorej nie ma na naszej mapie, o nazwie Rorainopolis. Brazylia jak na razie jest bardzo w porzadku. Przyjemne stopy, mili ludzie, ladny jezyk (ktorego Chopin jest wielkim fanem). Na pace malej ciezarowki dojechalismy do najblizszego miasta, dwiescie pare kilometrow od granicy - Boa Vista, gdzie mieszka prawie polowa ludnosci stanu Roraima, jakies 150 tys. ludzi (jestesmy w najmniej zaludnionym stanie Brazyli). W Boa Vista sukces - zadzialala w bankomcie nasza karta, odrzucana przez wszystkie bankomaty w Wenezueli i udalo nam sie wyplacic kase. Obladowani Realami (tutejsza moneta) ruszylismy dalej, bo Boa Vista oprocz genialnych bankomatow niewiele ma chyba do zaoferowania. Czerwony pickup powiozl nas dalej i smignelismy przez krajobrazy przycmiewajace wiekszosc Wenezueli. Nasz kierowca zatrzymal sie na chwile, aby poobserwowac gigantycznego mrowkojada, wielkosci sporego cielaka, ktorego wypatrzyl w oddali. Dalej niebo zaczelo zmieniac kolor i jak przystalo na zaczynajaca sie pore mokra lunal deszcz. Szybko kurtki na siebie, worki na plecaki. Przekraczajac promem rzeke przesiedlismy sie do vana i dalej juz bylo sucho, na szczescie, bo ulewa dopiero sie rozkrecala. Juz po ciemku, w deszczu mknelismy dalej przez pare godzin nie wiedzac dokladnie dokad. Tyle, ze w strone Manaus. W ten sposob poznym wieczorem wysiedlismy w Rorainopolis.

18 maj 2000
Juz na drugiej polkuli! Po ponad poltora roku podrozy droga zawiodla nas w koncu na druga strone swiata. Przekroczylismy rownik sto pare kilometrow za Rorainopolis. Mielismy szczescie, ze na tej bardzo niewiele uczeszczanej drodze zatrzymala sie nam mala, sprawna ciezarowka i popedzila z nami prosto do Manaus. Powoli zaczyna docierac do nas jak olbrzymi jest ten kraj. Spedzilismy wiekszosc dnia w ciezarowce pokonujac okolo 500 km dzungli.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje

BrazyliaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju