• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

'Happy Easter' (czyli Wielkanoc) w Plymouth

lorack Wyświetlono: 5066 razy 2005-10-22 09:09:50
  Ocena:2.45 (180 głosów)


Plymouth, znajdujace sie w poludniowej czesci Anglii, jest 'miastem blizniaczym' Gdyni. Przyjemnie bylo wiec spotkac znajomych z Krakowa- gdzie studiuje, w miescie powiazanym z Gdynia- skad pochodze.
Moje pierwsze w zyciu swieta zagranica spedzilem z przyjaciolmi ze studiow- w Plymouth. Tak sie bowiem zlozylo, ze czesc moich znajomych wlasnie tam zdobywa zawodowe doswiadczenie, a dzieki spotkaniu z nimi swieta nie byly wcale smutne.

Jednak w Anglii kladzie sie nacisk na zupelnie inne, niz w Polsce, aspekty Wielkiej Nocy. Przede wszystkim widac daleko posunieta swieckosc calego przedsiewziecia- dla wiekszosci ludzi to po prostu dluzszy, wolny weekend; najczesciej okazja do zrobienia zakupow, podrozy za miasto i wypoczynku. Trudno spotkac odniesienia do religii. Wiara zdaje sie miec niewielki wplyw na sposob obchodzenia tego swieta, co obrazuja chociazby wszedobylskie i 'neutralne' zajaczki i jajeczka. Zreszta, podobno ponad polowa Anglikow nie ma pojecia, jaka jest przyczyna, dla ktorej obchodzi sie tzw. Easter.

Staralismy sie wiec nadac atmosferze nieco bardziej polski charakter- zaopatrzylismy sie w (jak najbardziej przypominajace polskie) jedzenie, ugotowalismy jajka, wybralismy sie nad zatoke i tam- urzadzilismy sobie swiateczna uczte. Z pomoca kupionych w Tesco pisakow pomalowalismy jajka, a pozniej- podzielilismy sie nimi.

Plymouth, znajdujace sie w poludniowej czesci Anglii, jest 'miastem blizniaczym' Gdyni. Przyjemnie bylo wiec spotkac znajomych z Krakowa- gdzie studiuje, w miescie powiazanym z Gdynia- skad pochodze.

Jednak poza tymi milymi akcentami, zauwazylem ze zaczynam zachowywac sie w podejrzanie angielski sposob. Nie dosc, ze poszlismy zagrac w golfa (czego do niedawna nie bylbym sobie w stanie wyobrazic), to jeszcze- w drodze powrotnej samochodem do Blackburn- poczestowalem sie chipsami o smaku salt & vinegar. Niewtajemniczonym wyjasnie, ze w Anglii (jak chyba nigdzie indziej na swiecie)- do frytek i chipsow dodaje sie wlasnie sol z octem (tak! octem!).

Jeszcze wiekszy niepokoj wzbudzil we mnie fakt, iz gra w golfa calkiem mi sie podobala. Tlumaczylem sobie to tym, ze milo jest spedzic czas z tak dawno nie widzianymi, bliskimi osobami (nadal uwazam ze ogladanie golfa to smiertelnie nudna sprawa). Jednak kiedy przyszla mi do glowy mysl, ze i chipsy o smaku octo-soli nie sa takie zle, stanowczo stwierdzilem, ze miarka sie przebrala! Jesli tak dalej pojdzie, zaczna mi sie podobac: krykiet, dwa kurki w umywalce, steak& kidney pie, english sausauges i Bog jeden wie co jeszcze! To najwyzszy czas, by opuscic Wielka Brytanie i nieco znormalniec!

Ktos moglby powiedziec, ze przeciez Nowa Zelandia i Australia to takze kraje anglosaskie. To racja, odpowiem, ale bedac na drugiej polkuli mam nadzieje nie trwonic czasu na tak podle zajecia i pseudoprzyjemnosci ;)

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • mila / 2009-01-03
    Fajny artykul...a co do chipsow tez je polubilam...
  • Pola / 2007-03-29
    Dobrze ujete:) ...mi jednak chyba nigdy nie beda smakowaly octowo-solne chipsy;)
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje

Wielka BrytaniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju