• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Akrobaci, węże i gawędziarze...

Marzena Wyświetlono: 1626 razy 2003-11-22 22:30:17
  Ocena:3.02 (46 głosów)


Kiedy znajdziesz się w Marakeszu, musisz koniecznie odwiedzić plac Jemaa el Fna. Jest to miejsce przedziwne, na którym prawdziwe życie rozpoczyna się o zachodzie słońca atakując wszystkie nasze zmysły.
Wzrok napawamy egzotycznymi strojami, węch zapachami z prowizorycznych kuchni, słuch dźwiękami trąbek zaklinaczy węży. Dotykamy miękkich dywanów, smakujemy migdałów, orzeszków ziemnych i gotowanych warzyw.Czy to wystarczy? Ruszajmy więc w tłum.

Marakesz jest czwartym co do wielkości miastem Maroka. Powstał pod koniec XI wieku i szybko stał się stolicą imperium arabskiego, które wkrótce zajęło obszary od Algierii po wybrzeża Atlantyku i od rzeki Ebro w Europie do rzeki Senegal w Afryce. Stara część miasta (medina) wygląda tak samo jak przed wiekami – niskie domy z maleńkimi oknami lub pozbawione ich (by zapewnić mieszkańcom odosobnienie i ciszę), wąskie zatłoczone uliczki, meczety z wysokimi minaretami, z których muezini nawołują do modlitwy pięć razy dziennie, ogrody za wysokimi murami i ludzie ubrani tradycyjnie w białe lub pasiaste dżillaby, haiki, turbany. Czarczafy zakrywające twarz mężatek, osły taszczące na grzbietach ciężkie tobołki czy barwnie odziani sprzedawcy wody z pozawieszanymi na szyi miedzianymi szklaneczkami przenoszą nas w odległe czasy.

Każdy odwiedzający Marakesz ma swoje ulubione miejsca. Dla jednych są to pałace królewskie, dla innych meczety, czy grobowce jednej z panujących kiedyś dynastii. Na mnie największe wrażenie wywarł ogromny plac Jemaa el Fna – tętniące życiem centrum mediny. Dawno temu saadycki sułtan Ahmed el Mansur chciał zbudować na miejscu placu meczet Jemaa el Hana. Z powodu serii niefortunnych zdarzeń władca nie zdołał zrealizować swoich planów przed śmiercią. W związku z tym plac nazwano Jemaa el Fna czyli Meczet Ruin. W późniejszych czasach wystawiano tu na pokaz głowy straconych ofiar. Stąd też wzięło się tłumaczenie nazwy placu jako “stowarzyszenie umarłych”.

Dzisiaj na placu nie widać żadnych oznak śmierci. Wręcz przeciwnie, życie aż kipi od nadmiaru ruchu, tańca, śpiewów, opowieści i handlu. Rankiem królują tu drobni rzemieślnicy – fryzjerzy, szewcy, dentyści, którzy rozstawiają swe prowizoryczne warsztaty i nawołują do korzystania z ich usług. Z przerażeniem oglądaliśmy wyrywanie zębów przy pomocy prymitywnych szczypiec, bez dezynfekcji i znieczulenia. Brr...

Wraz ze wschodem słońca pojawiają się tu także sprzedawcy owoców i soku ze świeżych pomarańczy. Pomarańczowo – żółto – czerwone stragany wyglądają bajecznie, a mandarynki z gałązkami, na których widoczne są świeżutkie zielone liście kuszą swym smakiem i kolorem. Tylko kupować i jeść.

Należy pamiętać o tym, że fotografować można tylko tych, którzy nie mają nic przeciwko temu. Zazwyczaj tych opornych przekonuje moneta 1-2 dirhamowa. Niektórzy bez tej opłaty zasłaniają się szczelnie, inni stają się agresywni – krzyczą, wymachują groźnie pięściami.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
MarokoWybierz obszar który Cię interesuje

MarokoChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju