• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

WYPRAWY ROWEROWE - Do okoła Bałtyku - Dzień 17 - 23

Jabba Wyświetlono: 990 razy 2005-10-20 22:58:19
  Ocena:2.47 (133 głosów)


Dookoła Bałtyku ( 29 VI - 21 VII 2001, 4401 km )
http://www.jgdula.friko.pl

16 lipca, poniedziałek. Dzień 18.

Rano na parking zajechali kolejni Polacy, tym razem Seicento. Nie byli jednak tak rozmowni jak Ci z Poloneza - interesowało ich tylko, gdzie się znajdują najbliższe punkty skupu borówek, a ponieważ nie mogłem im pomóc, szybko się zmyli.

Ogólnie dzień był bardzo dobry - górki były z kilometra na kilometr coraz mniejsze, jechało mi się szybko i przyjemnie i nie przeszkadzały mi ani niska temperatura ani deszcz, który rozpadał się popołudnia. Widocznie już się do tego przyzwyczaiłem.

Nocowałem, pierwszy raz na wyprawie, na kempingu. A zdecydowałem się na to dlatego, że był bezpłatny. Była tam już cała masa przyczep i samochodów kempingowych, mój namiot był jedyny. Całe szczęście mieli tam takie małe zadaszone domki, więc mogłem wygodnie i sucho zjeść kolację mimo istnego oberwania chmury. Jakaś taka strasznie deszczowa ta Szwecja - w przeciwieństwie do Finlandii.

200 (3412) km

17 lipca, wtorek. Dzień 19.

Rano, ku swej uldze, stwierdziłem, że już nie pada. Nawet namiot zdążył trochę podeschnąć.

Ten dzień był już płaski - jeżeli nawet były jakieś pagórki, to niewielkie i raczej pojedyncze. Dzień uznałbym za wybitnie udany, gdyby nie to, że:

- znowu pół dnia padało (jakby inaczej)

- mniej więcej po 4 godzinach jazdy złapał mnie monstrualny kryzys, z którym bardzo długo się zmagałem - widocznie musiałem zapłacić cenę, za jeżdżenie czasami nawet ponad 10 godzin dziennie

- zabłądziłem w Kristinehamn - niby wiele nie nadłożyłem, ale już się odzwyczaiłem od kluczenia po mieście

- miałem problem ze znalezieniem noclegu. Obie strony jezdni, na przestrzeni ładnych kilkudziesięciu kilometrów były ogrodzone siatką. W końcu (a było już dosyć późno) udało mi się znaleźć jakieś miejsce. Było to co prawda już na przedmieściach jakiegoś małego miasta i było strasznie mokro, ale lepsze to, niż nic.

203 (3615) km

18 lipca, środa. Dzień 20.

W końcu dzień bez deszczu! Co za ulga.

Spotkała mnie całkiem zabawna przygoda. Jechałem sobie spokojnie, gdy nagle ze stojącej na poboczu Fiesty wyskoczyła jakaś kobieta i macha na mnie, abym się zatrzymał. No więc się zatrzymywałem. A ona, bez żadnego wstępu, pyta się mnie po angielsku (nawet nie spróbowała szwedzkiego), czy lubię pająki. Pająki? pytam zdziwiony zastanawiając się, czy dobrze zrozumiałem. Okazało się, że dobrze. Kobieta zaczęła mi tłumaczyć, że sobie jechała, gdy nagle zobaczyła na szybie wielkiego pająka. Dała po hamulcach, zjechała na pobocze, włączyła awaryjne i czekała na kogoś, kto ją wybawi od potwora. Padło na mnie. Wszedłem do samochodu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
SzwecjaWybierz obszar który Cię interesuje

SzwecjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju